TSUE: Zasady przewalutowywania kredytów we frankach muszą być jednoznaczne

Bardzo dobrze się złożyło, że ostatnio opisywałem na blogu opinię Rzecznika Generalnego w sprawie kredytów hipotecznych we frankach, ponieważ kilka dni temu Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej rozpatrzył omawianą sprawę. W wyroku z dnia 30 kwietnia 2014 r. (sygn. C-26/13) Sąd w niektórych sprawach zgodził się z opinią RG – nie można jednak uznać, aby w każdym zakresie było to zdanie tożsame. 

Nie będę tutaj przytaczał całej historii sporu, ani nawet pytań, które były przedmiotem analizy Sądu, gdyż zrobiłem to w poprzednim wpisie – do którego w pierwszej kolejności odsyłam, jeżeli nie śledzicie na bieżąco tego bloga. Zachowując jednak przyjętą wcześniej systematyką, rozważania Sądu przytoczę w kolejności w jakiej opisywałem opinię RG.  

1. TSEU zauważył, że analizę "głównego świadczenia stron" trzeba dokonywać w ramach wykładni zawężającej, gdyż jest to wyjątek od ogólnej reguły, że wszystkie postanowienia niedozwolone, które nie były indywidualnie negocjowane podlegają kontroli sądowej. Jak już wiemy "główne świadczenie stron" podlega kontroli abstrakcyjnej tylko wtedy, kiedy jest określone niejednoznacznie. Sąd nie odpowiedział wprost na pierwsze z pytań, gdyż kwestie związaną z oceną niedozwolonego charakteru postanowienia w zakresie, w jakim postanowienie przewiduje, że do celów obliczenia rat kredytu denominowanego w walucie obcej stosuje się kurs sprzedaży tej waluty pozostawił do oceny sądowi krajowemu. Wskazał jednak, że z analizowanego postanowienia nie wynika, że to bank ma przeprowadzić przewalutowanie, a więc nie można tutaj mówić o "wynagrodzeniu" za zobowiązanie pieniężne konsumenta do pokrycia różnicy w kursie walut.

Trochę wydaje mi się, że Sąd uciekł od jednoznacznego orzekania w tej kwestii… chyba niesłusznie, bo należałoby skupić się na charakterze i głównych założeniach umowy o kredyt hipoteczny oraz wpływie tego postanowienia na samą umowę.

2. W odpowiedzi na następne pytanie TSUE nadmienił, że przy ocenie "jednoznaczności" postanowienia należy stosować wykładnie rozszerzającą. Oznacza to tyle, że nie można poprzestać tylko na jego gramatycznym przekazie, ale prostota sensu zapisu umownego dla dla konsumenta powinna zobrazować następstwa jakie dla niego wynikają z przyjęcia takiego postanowienia (a w zasadzie z zaakceptowania umowy w takim kształcie, bo konsumenta nie ma wpływu – co do zasady – na brzmienie pojedynczego zapisu umownego). Klauzula umowna powinna być tak skonstruowana, aby konsument znał "powody i specyfikę mechanizmu przewalutowywania". 

W tej odpowiedzi Sądu bardziej martwi mnie inny fragment:

(…) do sądu odsyłającego należy ustalenie, czy w świetle całokształtu istotnych okoliczności faktycznych, w tym form zachęty stosowanych przez kredytodawcę w procesie negocjacji umowy i dostarczonych na tym etapie informacji, właściwie poinformowany oraz dostatecznie uważny i rozsądny przeciętny konsument mógł nie tylko dowiedzieć się o istnieniu różnicy, ogólnie obserwowanej na rynku papierów wartościowych, między kursem sprzedaży a kursem kupna waluty obcej, ale również oszacować – potencjalnie istotne – konsekwencje ekonomiczne, jakie niosło dla niego zastosowanie kursu sprzedaży przy obliczaniu rat kredytu, którymi zostanie ostatecznie obciążony, a w rezultacie także całkowity koszt zaciągniętego przez siebie kredytu.

Jeżeli problem ten będzie rozstrzygany w kontroli incydentalnej (czyli np. z powództwa konsumenta o zwrot należności przed Sądem Rejonowym) to oczywiście powinno się to zbadać, aby ustalić nie tyle abuzywność samego postanowienia, co świadomość konsumenta na tle konkretnej umowy, które to okoliczności mogą mieć wpływ na dochodzone roszczenie. Jeżeli jednak jest to postępowanie takie jak prowadzi polski SOKiK (czyli Sąd Okręgowy w Warszawie) – który rozstrzyga w postępowaniu abstrakcyjnym, w oderwaniu od jakiegokolwiek faktycznego sporu majątkowego – to nie bada okoliczności w jakich były zawierane umowy, a ocenia jedynie treść wzorca umownego będącego przedmiotem kontroli. Tak więc w mojej ocenie powyższe rozważania nie będą więc miały zastosowania w tego typu postępowaniach. 

3. Bardzo ciekawe rozstrzygnięcie Sądu nastąpiło w odpowiedzi na ostatnie pytanie. TSUE wskazał, że niedozwolone są przepisy krajowe, które zezwalałyby rodzimemu sądowi, przy stwierdzeniu nieważności nieuczciwego warunku w umowie zawartej między przedsiębiorcą a konsumentem, na uzupełnienie rzeczonej umowy poprzez zmianę treści spornego warunku. W takim wypadku przedsiębiorcy cały czas stosowaliby abuzywne postanowienia, z myślą, że i tak – w przypadku uznania ich za niedozwolone – zostaną one zmienione w taki sposób, aby oddać cel umowy. TSEU zgodził się jedynie na zastąpienie kwestionowanego zapisu umownego na przepis prawa krajowego o charakterze dyspozytywnym, czyli takim, który może być zmieniony wolą stron umowy. Jak rozumiem, sąd krajowy stosowałby takie postanowienie w wersji "kodeksowej", która nie jest uprzywilejowana dla żadnej ze stron. W przeciwnym wypadku, jeżeli jej brzmienie miałoby być wynikiem kolejnej "negocjacji" pomiędzy konsumentem a przedsiębiorcą, to szybko do porozumienia mogłoby nie dojść. Mam wątpliwości… czy podobny mechanizm byłby u nas możliwy oraz czy znalazłby się odpowiedni "przepis prawa krajowego". 

Podsumowując powyższe rozważania, Trybunał w sposób delikatny, ale jednak – negatywnie wypowiedział się o zasadach na jakich odbywa się przewalutowywanie kredytów hipotecznych we frankach szwajcarskich na walutę krajową. W tym orzeczeniu jeszcze raz zostało podkreślone, że postanowienia umownego muszą być określone w sposób jak najbardziej przejrzysty dla konsumentów.

Podziel się artykułem!
Processing your request, Please wait....