TSUE: Niedozwolony charakter klauzuli powinien być badany z urzędu

Sąd krajowy powinien wykorzystać wszystkie możliwe środki, aby z urzędu uwzględnić niedozwolony charakter postanowienia umownego, nawet jeśli konsument tego aspektu nie podniósł na żadnym etapie procesu. Tak w dużym skrócie można streścić wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z dnia 30 maja 2013 r. (C-397/11). Orzeczenie nie jest przełomowe, gdyż podobne już rozstrzygnięcia miały już miejsce, ale myślę, że warte jest odnotowania. W myśl tego wyroku, sądy powinny eliminować brak równowagi istniejącej pomiędzy konsumentem a przedsiębiorcą, a to oznacza w praktyce badanie nieuczciwych postanowień umownych z urzędu, jeśli tylko sąd krajowy dysponuje niezbędnymi w tym celu elementami stanu prawnego i faktycznego. Co więcej, jeżeli sąd odwoławczy ma możliwość badania z urzędu ważności czynności prawnej w świetle przepisów dane państwa, to w takim samym stopniu powinien badać kryteria nieuczciwych warunków umownych pomiędzy konsumentem a przedsiębiorcą. 

W samym uzasadnieniu znalazło się kilka ciekawych wątków, które warto rozwinąć. Dla przykładu, sąd krajowy powinien zastosować nieważność postanowienia z urzędu nawet w sytuacji, w której to konsument poinformowany o swoich prawach nie domaga się ziszczenia takiego skutku. Wyjątkiem są sytuacje, w których to konsument złoży wyraźny sprzeciw w zakresie niestosowanie tego postanowienia. Jest to słuszne rozwiązanie, ponieważ konsument może mieć zamiar zastosowania określonego postanowienia, nawet jeśli posiada ono charakter abuzywny. Spójrzmy np. na przepis z umów o kredyt hipoteczny, w których określone są zasady tzw. wakacji kredytowych – czyli braku konieczności spłaty miesięcznych rat przez pewien okres czasy, np. 6 miesięcy ze względu na trudną sytuację finansową. Często są to klauzule, które przyznają przedsiębiorcy dużą swobodę w zakresie przesłanek umożliwiających konsumentowi skorzystanie z takich "wakacji" i spokojnie mogłyby zostać uznane za abuzywne. Teraz pytanie, czy konsumentowi – mimo dużej swobody interpretacyjnej tego postanowienia przez przedsiębiorcę – zależałoby na uznaniu jej za niedozwolone? W moim przekonaniu nie, ponieważ bez tej klauzuli nie ma szans na tego typu odpoczynek od spłaty rat kredytu i będzie zmuszony regulować należności według normalnych warunków umowy. 

Ponadto TSUE dopuścił sytuacje, zgodnie z którą przy uznaniu nawet jednej klauzuli za niedozwoloną, sąd posiada możliwość rozważenia, czy bez tego postanowienia umowa nadal powinna obowiązywać. Z rozważań wynika, iż sąd krajowy – przy poszanowaniu prawa unijnego – mógłby uznać za nieważną całą umowę zawartą pomiędzy przedsiębiorcą a konsumentem, jeśli takie rozwiązanie zapewnia lepszą ochronę konsumenta!

Wnioski z tego takie, że sąd powinien robić wszystko, aby zapewnić cele wynikające z dyrektywy 93/13/EWG, która ma na celu chronić przede wszystkim konsumentów, jako słabszego uczestnika rynku. Tak więc jeśli przedsiębiorca stosuje postanowienie niedozwolone, sąd z urzędu powinien to uwzględnić i dążyć do tego, aby taki zapis umowny w żadnym zakresie nie wiązał konsumenta.

Wyrok jak najbardziej słuszny, gorzej z ich stosowaniem w praktyce. Niestety sądy powszechne mają z tym duży problem, ponieważ albo nie mają odpowiedniej wiedzy albo też nie chcą tego robić z różnych przyczyn (przedłużanie postępowania, zbyt dużo spraw, brak wiedzy na temat niedozwolonego charakteru postanowienia, brak wrażliwości konsumenckiej etc.).Dla przykładu, przy paru tysiącach nakazów zapłaty, próba zanegowania np. naliczania kosztów windykacyjnych doprowadziłaby do paraliżu sądów. Pytanie tylko, czy sądy powinny "przyklepywać" takie sprawy, tylko po to, aby mieć "święty spokój"? No cóż… każdy niech sam odpowie sobie na to pytanie. 

Podziel się artykułem!
Processing your request, Please wait....