Reklamy w Google też mogą naruszać prawa konsumentów

Prezes UOKiK opublikował pod koniec tygodnia bardzo ciekawy raport poświęcony reklamom przedsiębiorstw pożyczkowych (streszczenie w notatce prasowej na stronie Urzędu). W raporcie tego typu podmioty nazywane są "parabankami", ale osobiście wole je nazywać inaczej, gdyż w moim odczuciu udzielanie pożyczek nie jest zarezerwowane jedynie dla działalności bankowej. Termin "parabank" używam dla określenia podmiotów, które przyjmują kapitał od konsumentów i następnie obciążają go ryzykiem poprzez pożyczanie na procent innym konsumentom. Mniejsza o to, gdyż nie to jest w tym raporcie najistotniejsze. 

Moją uwagę zwrócił, przede wszystkim szeroki zakres przedmiotowego badania, który objął nie tylko typowe reklamy pojawiające się w telewizji, gazetach czy też na ulotkach rozpowszechnianych wśród konsumentów. Badaniem zostały objęte również reklamy pojawiające się w systemie Google AdWords (np. reklamy po prawej stronie przy wynikach wyszukiwania), jak i telegazecie. Nie jestem pewien, ale chyba to pierwszy przypadek, kiedy kwestionowane są reklamy zawarte w tego rodzaju środkach przekazu. Uważam, że to dobry ruch, gdyż treści zawarte w reklamach internetowych, w tym przede wszystkim w Google AdWords, pozostawiają często wiele do życzenia. Przedsiębiorcy muszą zdać sobie sprawę, że nie mogą umieszczać w ramach przedmiotowych reklam dowolnych treści, byle tylko skierować uwagę konsumentów na swoją ofertę i w ten sposób zachęcić ich do zapoznania się z zawartością swojej strony internetowej. 

Na pożyczkodawcach ustawodawca nałożył szereg obowiązków informacyjnych, w sytuacji w której to prezentują w reklamach koszty udzialanych pożyczek (por. art. 7 u.k.k.). Przedsiębiorca musi podać stopę oprocentowanie, opłaty wchodzące w skład kosztów kredytu, całkowitą kwotę kredytu oraz rzeczywistą roczną stopę oprocentowania (czyli RRSO). Jeśli tego nie wskaże – narusza przepisy ustawy o kredycie konsumenckim i może zostać mu postawiony zarzut naruszenia zbiorowych interesów konsumentów. Prezes UOKiK słusznie uznał, iż nawet w przypadku takiego środka przekazu jak AdSense – gdzie zawarte jest jedynie kilka kluczowych słów – nie można odstąpić od powyższych obowiązków. Zobaczymy jaki będzie efekt rynkowy tego raportu, ponieważ analizując np. na reklamy wyświetlane u mnie w poczcie gmail.com, aż się roi od reklam banków, które nie informują o faktycznych kosztach udzialnych pożyczek czy też kredytów. Znajdują się jedynie informację "kredyt 0%" i tyle. Znając ofertę tych podmiotów, wiem że koszty kredytu są, ale niekoniecznie w formie oprocentowania, a np. opłaty przygotowawczej, ubezpieczenia etc.

Druga rzecz, którą zauważyłem, to tzw. "błąd ludzki" – czyli sposób obrony niektórych przedsiębiorców związany z zarzutem stosowania nierzetelnego przekazu reklamowego. Dla przykładu Wonga.com wskazuje, że błędem ludzkim było zamieszczenie w reklamie, że 98% klientów, którzy skorzystali z oferty innych pożyczkodawców, oceniają Wonga lepiej. Tak prawdę to powinno być 82%. Rozumiem, jakby napisali, że było to 28% klientów – dwójka może się z ósemką zawsze zamienić… ale skąd tam 9? 🙂 

Z kolei Profi Credit na terenie Gliwic rozpowszechniał ulotkę, zgodnie z którą chwalił się 99% przyznawalnością pożyczek. Jak się okazało, był to "ludzki błąd" (na czym miałby polegać?), a pożyczkodawca nie potrafił w żaden sposób udowodnić udzialania pożyczek z tak wysokim współczynnikiem. Warto pamiętać, iż jeśli przedsiębiorca wskazuje na to, że jest "najlepszy", "najszybszy" czy też określa procentowo lub też liczbowo, że tyle i tyle osób korzysta z usług czy też jest z tych usług zadowolonych – to musi to wykazać przy ewentualnym zarzucie wprowadzenia w błąd. Zgodnie bowiem z art. 13 u.p.n.p.r. ciężar dowody spoczywa w tym wypadku na przedsiębiorcy. 

Zdaję sobię sprawę, że niektóre zarzuty mogą wydawać się kontrowersyjne, ale czas pokaże kto miał rację. Decyzji jeszcze w tym przedmiocie nie ma. W przypadku nałożenia na podmioty wskazane w raporcie wysokiech kar pienieżnych, jestem przekonany, że co do zasadności zarzutów, wypowiedzieć będzie musiał się SOKiK, a być może równiez Sąd Apelacyjny. Niemniej jestem przekonany, że raport – nie tylko w branży przedsiębiorstw pożyczkowych – wywoła niemałe zamieszanie i przyczyni się do zmiany na lepsze ich praktyk marketingowych. Czas pokaże… 

Podziel się artykułem!
Processing your request, Please wait....