Przedwczesna radość z smsów sugerujących wygraną

Niestety nie utrzymał się w Sądzie Okręgowym korzystny dla konsumenta wyrok o którym pisałem w artykule Kosztowny koniec smsów sugerujących wygraną. Konsument nie otrzyma więc 60 tys. zł w związku z wiadomościami tekstowymi odebranymi od organizatora loterii, które sugerowały wygraną, zachęcając przy tym do wysyłania kolejnych smsów. Wina w tym przede wszystkim samego konsumenta, ale i po części sądów, które nie poradziły sobie z analizą i prawidłowym zakwalifikowaniem roszczeń powoda. 

Przypomnę jedynie, iż w I instancji Sąd zakwalifikował roszczenia konsumenta, jako żądanie wykonania zobowiązania wskazanego w regulaminie usługi i w wiadomościach smsowych (art. 353 – 354 k.c.).  Jak się domyślam, pozew nie zawierał w tym zakresie szerszego uzasadnienia (tj. brak podstawy prawnych żądania), dlatego Sąd sam musiał "ubrać" to roszczenie w konkretne artykuły. Ostatecznie uznał zasadność roszczeń konsumenta. Sąd Okręgowy w Warszawie (jako sąd II instancji) w wyroku z dnia 4 kwietnia 2012 r. (sygn. akt V Ca 448/12) nie zgodził się jednak z takim stanowiskiem i powództwo oddalił. 

W uzasadnieniu Sąd wskazał, że regulamin gry hazardowej stanowi lex specialis w stosunku do wzorca umowy wskazanego w art. 384 k.c. i co do zasady nie będą miały zastosowania przepisy z kodeksu cywilnego (w tym również przepisy dotyczące klauzul niedozwolonych z art. 385 i 385[1] k.c.). Na czym ta różnica miałaby polegać?

Gry takie są oparte na regulaminie, zatwierdzanym przez właściwy organ administracyjny (art. 60 ust. 1 ustawy o grach hazardowych). Wynikają z tego daleko idące skutki. Charakter prawny regulaminu gry jest niejasny. Niemniej istotne różnice pomiędzy nim a wzorcem umowy, o którym mowa w art. 384 § 1 kpc, nie pozwalają na utożsamienie tych pojęć. Różnice te to: przymus wydania i zatwierdzenia regulaminu gry, niezbędny udział czynnika zewnętrznego względem stron umowy, wpływającego na jego treść i obowiązywanie, inne, niż w art. 384 kc warunki uprzystępnienia regulaminu grającym, obligatoryjny dla stron charakter postanowień regulaminu, prymat regulaminu nad umową (w przeciwnym razie gra prowadzona byłaby w sposób sprzeczny z wymogami ustawy). (…)

Nie mogą one bowiem (przepisy z kodeksu cywilnego – przyp. KL) wpływać na treść bezwzględnie obowiązujących uczestników gry przepisu regulaminu.

Trudno zgodzić się z taką interpretacją, która całkowicie sprzeczna jest z modelem ochrony konsumentów wypracowanym zarówno przez Prezesa UOKiK, jak i sądy (w tym Sąd Najwyższy). To, że wzorzec umowy jest akceptowany przez organ państwowy (w tym wypadku Ministra Finansów lub Dyrektor Izby Celnej), nie stanowi przeszkody do jego późniejszej oceny pod kątem zgodności postanowień umownych z art. 385[1] k.c. Powyższe organy weryfikują regulamin pod kątem zgodności z wieloma ustawami, ale nie posiadają zdolności rzetelnej oceny jego treści pod kątem możliwości naruszenia zbiorowych interesów konsumentów, a tym bardziej wydania w tym zakresie decyzji administracyjnej. Nie dokonują abstrakcyjnej oceny wzorca umowy w zakresie możliwości naruszenia dobrych obyczajów oraz w sposób rażący interesów konsumentów. Nie są to również organy powołane ustawowo do ochrony interesów konsumentów. Interpretacja przeciwna – czyli taka jaką zaproponował Sąd Okręgowy w niniejszej sprawie – prowadziłaby do wniosków zgodnie z którymi, konsumenci biorący udział w grach losowych byliby chronieni w mniejszym stopniu, niż konsumenci uczestniczący w grach niepodlegających pod "ustawę hazardową". 

Ponadto należy stwierdzić, iż regulamin gry losowej nie stanowi bezwzględnie obowiązującego prawa dla jego uczestników. W przeciwnym wypadku w sytuacji, w której to organ nadzoru nie zauważyłby nieprawidłowości (z różnych przyczyn), a znajdowałyby się tam zapisy sprzeczne z ustawą, to należałoby stosować postanowienia regulaminu. W mojej ocenie dozwolona jest zarówno interpretacja zapisów regulaminu gry hazardowej w oparciu o art. 59 k.c. jak i art. 385[1] k.c. (w zakresie różnic pomiędzy daną kwalifikacją por. Postanowienie sprzeczne z ustawą a postanowienie niedozwolone).

W swoich rozważaniach pójdę jeszcze dalej, gdyż w mojej ocenie nie widzę przeszkód, aby zawartość regulaminu wskazanego w art. 61 ustawy o grach hazardowych nie mogła być weryfikowana przez Prezesa UOKiK czy też SOKiK w toku kontroli abstrakcyjnej. Jest to bowiem wzorzec umowy, który obowiązuje wszystkich konsumentów korzystających z usług przedsiębiorcy organizującego loterię i musi on w takim samym stopniu, jak inni uczestnicy rynku, przestrzegać praw słabszej strony stosunku obligacyjnego. 

Wracając do omawianego wyroku, w kolejnych akapitach Sąd Okręgowy zauważył, iż nie można skonstruować w tym wypadku powództwa w oparciu o art. 353-354 k.c., gdyż zgodnie z regulaminem gry audioteksowej wygraną mogła uzyskać jedynie osoba wyłoniona w losowaniu. W ocenie Sądu uchybienia powstałe w trakcie konkursu (brak prawidłowego doręczenia regulaminu, brak danych wymaganych w regulaminie) mogą prowadzić jedynie do konstruowania roszczeń odszkodowawczych na podstawie art. 355 k.c. – ale takich roszczeń w pozwie nie było, więc Sąd Okręgowy nie jest władny rozstrzygać ponad żądanie pozwu.  Ponadto Sąd wskazał, iż:

Roszczenia powoda nie da się wywieść również z treści przesyłanych mu przez pozwanego sms-ów. W oczywisty sposób sugerowały one powodowi, że wygrał nagrodę. Używano w nich zwrotów wskazujących na podejmowanie decyzji przez osoby pełniące istotne funkcje w pozwanej spółce. Niemniej żadna informacja zawarta w sms-ach nie wskazywała, że powód wygrał nagrodę. Osobną, lecz istotną kwestią jest to, że informacja o nagrodzie powinna być wystosowana przez osobę upoważnioną do składania oświadczenia w imieniu pozwanej spółki. Niewątpliwie takie działania pozwanej nakierowane były na wprowadzenie powoda w błąd i wyłudzenie od niego jak największej ilości sms-ów, z czym związany był dochód pozwanej. Niemniej w kontekście roszczenia powoda – wypłaty nagrody – okoliczność ta uprawnia jedynie do oceny zgodności poczynań pozwanej z zasadami współżycia społecznego (art. 5 kc), na podstawie których nie można konstruować roszczenia o zapłatę.

Częściowo się z tym zgodzę, gdyż dużo łatwiej jest wykazać skutki wprowadzającej w błąd praktyki, niż żądać wykonania umowy zgodnie z sugestywnymi wiadomościami tekstowymi. Już przy analizie wyroku Sądu Rejonowego miałem wątpliwości, co do kwalifikacji prawnej powództwa ale liczyłem, że Sąd – wiedząc o bezprawnym charakterze działań przedsiębiorcy – zasądzi wygraną zgodnie z roszczeniem konsumenta. Byłby to dobry bodziec dla innych konsumentów i sygnał ostrzegawczy dla całej branży telekomunikacyjnej organizującej różnego rodzaju loterię. Żałuję jednak sądy (zarówno Rejonowy, jak i Okręgowy) nie pochyliły się w najmniejszym stopniu nad możliwości prawidłowej interpretacji ewentualnych żądań konsumenta oraz zachowania przedsiębiorcy. To nie art. 355 k.c. powinien stanowić podstawę powództwa jak zdaje się sugerować Sąd Okręgowy, ale art. 12 ustawy o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym. Jestem przekonany, że konsumentem z powodzeniem mógłby mógłby dochodzić naprawienia wyrządzonej szkody poprzez zwrot kosztów wysłanych smsów, ale być może także domagać się publikacji przeprosin na łamach prasy czy też zasądzenia zadośćuczynienia na cel społeczny. Nie jest przy tym potrzeba analiza zachowania przedsiębiorcy pod kątem art. 5 k.c., gdyż jednym z elementów nieuczciwej praktyki rynkowej jest naruszenie dobrych obyczajów, które utożsamia się często z zasadami współżycia społecznego.

Wskazać przy tym należy, iż oba Sądy – podobnie jak Prezesa UOKiK – nie miały wątpliwości, iż działania pozwanego przedsiębiorcy (InternetQ Poland) wprowadzały konsumentów w błąd, tak więc jedyną sporną kwestią byłaby celowość zastosowania określonych środków wymienionych w art. 12 u.p.n.p.r. 

No cóż.. tak się jednak nie stało. Pozytywną informacją dla Powoda wynikającą z orzeczenia Sądu Okręgowego jest to, że nie został on obciążony kosztami procesu (vide art. 102 k.p.c.).

Podziel się artykułem!
Processing your request, Please wait....