Nowe reguły podziału kosztów dostawy towaru po odstąpieniu od umowy

W dzisiejszym wpisie chciałbym powrócić do tego elementu uprawnień konsumentów przy zakupach na odległość (np. przez internet), który na gruncie nieobowiązującej już ustawy o ochronie niektórych praw konsumentów (czyli regulacji prawnych obowiązujących do umów zawartych przed 25 grudnia 2014 r.) budził najwięcej sporów. Mam na myśli oczywiście zwrot przez przedsiębiorcę kosztów dostawy towaru do konsumenta, w przypadku skorzystania przez kupującego z prawa do odstąpienia od umowy zawartej na odległość. Jak wskazywałem w artykule Przedsiębiorca powinien zwrócić koszty dostawy, zgodnie z poprzednim stanem prawnym – na podstawie art. 7 ust. 3 u.o.n.p.k. – sprzedający powinien zwrócić konsumentowi całość kosztów, jakie wynikały z dostawy zakupionego produktu do konsumenta (ten ponosił tylko koszty odesłania towaru do przedsiębiorcy w związku z odstąpieniem od umowy). Taka interpretacja wynikała z orzeczenia TSUE C-511/08, czy z polskich realiów – Prezesa UOKiK. 

Sytuację diametralnie zmieniła ustawa o prawach konsumenta, która weszła w życie 25 grudnia 2014 r. i którą stosuje się do wszystkich umów zawartych od tej daty. Rozliczenie się stron umowy za dostawę towaru do konsumenta, w sytuacji skorzystania przez z niego z uprawnienia do odstąpienia od umowy zawartej na odległość i poza lokalem, reguluje obecnie art. 33 u.p.k. o treści:

Jeżeli konsument wybrał sposób dostarczenia rzeczy inny niż najtańszy zwykły sposób dostarczenia oferowany przez przedsiębiorcę, przedsiębiorca nie jest zobowiązany do zwrotu konsumentowi poniesionych przez niego dodatkowych kosztów.

Można śmiało powiedzieć, że omawiany przepis ograniczył uprawnienia konsumentów, wynikające z unijnej interpretacji wcześniej obowiązującego art. 7 ust. 3 u.o.p.n.k., co oznacza, że ustawa o prawach konsumenta wprowadziła w tym względzie regulacje korzystniejsze dla sprzedających. Ważne jednak to, że nowe przepisy wprowadziły w tym względzie większą pewność prawa, bo na gruncie poprzedniej ustawy, nie wszyscy przedsiębiorcy respektowali wykładnie TSUE (zgodnie z zasadą "mnie to nie dotyczy") lub jej po prostu nie znali (wprost z brzmienia przepisów prawa to nie wynikało).

Jeżeli dzisiaj konsument odstąpi od umowy to będzie musiał ponieść koszty odesłania towaru (chyba, że zastosowanie ma art. 34 ust. 2 u.p.k.) oraz częściowe koszty wcześniejszej dostawy tego towaru do niego (jeżeli wybrał inną dostępną opcję z oferty przedsiębiorcy, niż ta najtańsza). Posługując się przykład, sprzedający oferuje produkt na Allegro z następującymi opcjami dostawy:

  • list polecony – 6 zł
  • paczkomat – 11 zł
  • kurier 18 zł

W sytuacji wyboru przez konsumenta innej opcji niż list polecony, nie zostanie mu zwrócona różnica pomiędzy kosztem wybranego przez niego środka transportu, a kosztem tego właśnie listu poleconego. Przy wyborze kuriera, sprzedający zwróci kupującemu – oprócz ceny towaru – tylko 6 zł za list polecony, a 12 zł będzie kosztem, jaki poniesie konsument w związku ze złożonym oświadczeniem o odstąpieniu od umowy. 

W tym miejscu warto wskazać, że "najtańszym zwykłym sposobem dostarczenia" nie jest odbiór osobisty! Oznacza to, że przy dostępnej takiej opcji w cenniku sprzedającego, nie jest ona brana pod uwagę przy obliczaniu zwrotu kosztów dostawy, o którym mowa w art. 33 u.p.k.

Inaczej wygląda sytuacja, w której to kupujący samodzielnie i z własnej inicjatywy wybiera środek transportu, np. dzwoni do kuriera i zleca mu odbiór przesyłki od sprzedającego. W takim przypadku przedsiębiorca – po odstąpienia konsumenta od umowy – nie musi nic zwracać (oczywiście z wyjątkiem towaru). 

Z kolei jeżeli dostawa towaru do konsumenta jest "gratis", czyli została wliczona w cenę towaru lub przedsiębiorca sam bierze na siebie jej koszty (np. w celach wizerunkowych, w ramach promocji), to w takiej sytuacji sprzedający musi zwrócić całą kwotę, jaką konsument uiścił za towar. Przedsiębiorca nie może spieniężyć "gratisu" i obciążyć kupującego kosztami wcześniejszej dostawy, która przecież miała być darmowa. 

Podsumowując, zarówno sprzedający, jak i konsumenci mają już w miarę klarowną sytuację prawną. Pomimo, że nowe regulacje są mniej korzystne dla konsumentów, niż wykładnia TSUE na podstawie "starych" przepisów, to zmianę należy ocenić pozytywnie właśnie z uwagi na wspomnianą wcześniej pewność prawa dla obu stron umowy. 

Podziel się artykułem!
Processing your request, Please wait....