Nikt nie chce prowadzić rejestru przedsiębiorstw pożyczkowych

Obecnie trwają dyskusje nad przyszłym kształtem rynku udzielania pożyczek gotówkowych (w tym "chwilówek") konsumentom. Stali czytelnicy bloga zapewne pamiętają o propozycji Ministerstwa Finansów dotyczącej wprowadzenia nadzoru nad tym segmentem rynku. Założenia do tego projektu omówiłem dość szczegółowo, a jedna z propozycji dotyczyła wprowadzenia rejestru przedsiębiorców pożyczkowych udzielających kredytów konsumenckich. 

Pierwotnie, zgodnie z założeniami, rejestr takich podmiotów miałby prowadzić Prezes UOKiK. Problem jednak w tym, że nie widzi on swojej właściwości w tego rodzaju działalności. W uwagach przedłożonych do analizowanego projektu Prezes UOKiK wskazał, że nie posiada funkcji regulatora rynku, a prowadzi jedynie merytoryczny nadzór nad działalnością przedsiębiorców w Polsce (nie tylko w zakresie usług finansowych). W piśmie podnoszone jest kilka argumentów z którymi trudno się nie zgodzić. Przekonuje mnie pogląd, zgodnie z którym

Prezes Urzędu byłby uprawniony do odmowy wpisy do rejestru w sytuacji, gdy osobą zarządzającą danym przedsiębiorcą jest osoba, która wchodziła w skład organu zarządzającego przedsiębiorcy, co do którego Prezes Urzędu uprzednio wydał decyzję administracyjną nakazującą zaniechanie praktyki naruszającej zbiorowe interesy konsumentów (niezależnie od okoliczności czy taka decyzja uprawomocniła się i czy – przykładowo – nie została uchylona w toku kontroli lub samokontroli). Prezes Urzędu decydowałby zatem o zaistnieniu przesłanki warunkującej wpisanie podmiotu do rejestru, a następnie odmowie wpisania, jako dodatkowej "sankcji" wobec przedsiębiorcy

Podobny problem wystąpił przy ostatnio omawianym temacie, w którym analizowałem dopuszczalność zatwierdzania regulaminów e-sklepów przez tenże Urząd, a następnie merytorycznej weryfikacji takich wzorców w ramach postępowania administracyjnego. Nie tędy droga.

Prezes UOKiK skłania się, aby taki zarząd nad rejestrem pożyczkodawców powierzyć Komisji Nadzoru Finansowego, która sprawuje tożsamy nadzór nad wybranymi podmiotami z sektora usług finansowych. Problem jednak w tym, że KNF nie pali się do takiego zadania, o czym świadczą wypowiedzi jej Przewodniczącego. Przyznam, że argumenty mnie nie przekonują, gdyż z faktu, że przedsiębiorstwa pożyczkowe udzielają pożyczek ze środków własnych, a KNF nadzoruje tylko podmioty udzielające pożyczek i kredytów ze środków powierzonych im przez swoich klientów – nie wynika, aby tego zakresu nie można było rozszerzyć. Aspekt regulacyjny jest podobny, a i doświadczenie tegoż organu większe. 

Jednak do przygotowania niniejszego wpisu na blogu przekonała mnie inna wypowiedź Przewodniczącego, zgodnie z którą:

– Po pierwsze, tak jak zostało zapisane w projekcie, Urząd prowadziłby rejestr takich firm, a po drugie, przecież i dzisiaj to robi – jeżeli są klauzule abuzywne (niedozwolone). To przecież jest domena UOKiK–u i żadnego innego podmiotu – tłumaczy Andrzej Jakubiak.

Wiele było już powiedziane o rejestrze klauzul niedozwolonych, ale chyba nigdy nie został on porównany do rejestru określonych przedsiębiorców, czy tym bardziej przedsiębiorców udzielających kredytów konsumenckich, które nie są bankami i SKOK-ami. Funkcje obu takich rejestrów w żadnym zakresie się nie pokrywają. Obecność pożyczkodawców w rejestrze klauzul niedozwolonych najprawdopodobniej nie wynosi więcej niż procent wszystkich przedsiębiorców ujętych w spisie, ale nie to jest najistotniejsze. Prowadzenie tego rejestru nie pełni żadnych funkcji regulacyjnych określonych rynków. To jest po prostu czynność techniczna polegająca na ewidencjonowaniu prawomocnych wyroków SOKiK i Sądu Apelacyjnego w Warszawie w zakresie uznania postanowienia wzorca umownego za niedozwolone. To nie UOKiK uznaje klauzule za niedozwoloną i umieszcza ją w rejestrze, tylko Sąd. Ponadto obecność danego przedsiębiorcy w rejestrze nie wynika z tego, że podjął on określony typ działalności (np. udzielania pożyczek), ale jest następstwem naruszenia we wzorcu umowy interesów konsumentów. Nie każdy może dostąpić tego "zaszczytu" i nikt raczej dobrowolnie nie chciałby się tam znaleźć. Umieszczenie przedsiębiorcy w rejestrze klauzul niedozwolonych ma wymiar pejoratywny – może wpłynąć negatywnie na postrzeganie przedsiębiorcy wśród klientów czy też doprowadzić do dużych strat finansowych związanych z zamieszczeniem klauzuli w rejestrze poprzez oddziaływaniu tego wpisu na umowy pozostających w obrocie (tzw. rozszerzona prawomocność). Tak więc porównywanie oby tych rejestrów, nawet w minimalnym stopniu, nie jest uzasadnione. 

Jak widać robie się ciekawie… zobaczymy co ostatecznie zostanie z projektu MF, ale sądzę, że niewiele. 

Podziel się artykułem!
Processing your request, Please wait....