Kilka słów o naliczaniu opłat za niepłacenie rachunków telefonicznych

Pod koniec ubiegłego roku za sprawą artykułu w Gazecie Wyborczej "Operatorzy komórkowi nie mogą dorzucać abonentom kar umownych" obiegła świat informacja o wyroku Sądu Rejonowego w Tychach, który uznał, że Polkomtel (operator sieci Plus) niesłusznie nałożył na abonenta karę umowną z tytułu rozwiązania umowy z winy abonenta za brak regulowania rachunków telefonicznych w terminie. Sprawę opisywał na swoim blogu również dziennikarz GW Maciej Samcik, szkoda tylko że nigdzie nie została przywołana sygnatura omawianego wyroku. Jak teraz merytorycznie odnieść się do tego orzeczenia, skoro nie możemy poznać faktycznego uzasadnienia sądu, a jesteśmy skazani jedynie na relację dziennikarzy, którzy niestety nie zawsze mogą oddawać wszystkie niuanse prawne. Tak jest również w niniejszej sprawie, dlatego będę posiłkować się tylko tymi informacjami, które znam. Nie cieszyłbym się jednak zawczasu, bo nie wszystko mi się zgadza. 

Pierwsze co rzuca mi się w oczy to wątpliwość, czy rzeczywiście mamy tutaj do czynienia z konsumentem. Niby jest wypowiedź wicedziekana ORA, ale ten "biznesmen" przy profesji klienta nie daje mi spokoju. Należy mieć na względzie, że abonent o którym mowa w prawie telekomunikacyjnym to jest zarówno konsument, jak i przedsiębiorca prowadzący działalność gospodarczą. 

Kolejna sprawa, to odnoszę wrażenie, że Sąd źle zinterpretował karę umowną znaną z kodeksu cywilnego w kontekście ulgi przyznanej przez przedsiębiorcę telekomunikacyjnego przy zawarciu umowy. Przyjrzyjmy się art. 57 ust. 6 u.p.t., który określa zasady obciążenia abonenta stosowną ulgą:

W przypadku zawarcia umowy o świadczenie usług telekomunikacyjnych, w tym o zapewnienie przyłączenia do publicznej sieci telekomunikacyjnej, związanego z ulgą przyznaną abonentowi, wysokość roszczenia z tytułu jednostronnego rozwiązania umowy przez abonenta lub przez dostawcę usług z winy abonenta przed upływem terminu, na jaki umowa została zawarta, nie może przekroczyć wartości ulgi przyznanej abonentowi pomniejszonej o proporcjonalną jej wartość za okres od dnia zawarcia umowy do dnia jej rozwiązania. Roszczenie nie przysługuje w przypadku rozwiązania przez konsumenta umowy przed rozpoczęciem świadczenia usług, chyba że przedmiotem ulgi jest telekomunikacyjne urządzenie końcowe.

Przepis ten był nowelizowany w styczniu 2013 r., a więc poprzednia jego treść obejmowała zapewne stan faktyczny zaistniały w opisywanej sprawie, ale nawet jeżeli weźmiemy pod uwagę jego poprzednie brzmienie to niewiele to zmienia. 

Problem jednak w tym, że nie znam dokładnego zapisu jaki był zawarty w umowie zawartej przez strony.  Nie wiem czy opłata, którą miał uiścić abonent była określona wprost jako "kara umowna" czy też była to ww. ulga. Jeżeli chodzi o powody rozwiązania umów o świadczenie usług telekomunikacyjnych, to nie ma wielkich odstępstw w stosunku do innych telekomów. Polkomtel stosuje metodę, zgodnie z którą informuje abonenta o zaległościach, wyznaczając dodatkowy termin na spłatę zadłużenia. W przypadku braku reakcji ze strony abonenta – uprawniony jest do rozwiązania umowy w trybie natychmiastowym. Tak przynajmniej wynika z par 17 ust. 5 Regulamianu, który obowiązywał w 2012 r. 

Teraz pytanie za co ustanowiona była "ulga" (lub jak kto woli "kara umowna) oraz z jakich przyczyn następowała konieczność jej zwrotu. Jeżeli wynikało to jedynie z rozwiązania umowy z winy abonenta, to w mojej ocenie, jej naliczenie było jak najbardziej właściwe. Należy zauważyć, że nie każda zaległość w spłacie abonamentu oznacza naliczenie tej kary, a jedynie nastąpi to wtedy, kiedy zostanie rozwiązana umowa z winy abonenta! Nie mamy więc sytuacji, w której to konieczność zwrotu ulgi wynika wprost z braku regulowania zaległość, ale ten obowiązek jest wynikiem rozwiązania samej umowy. Jedyne co w takim wypadku można byłoby  próbować podważyć, to samą możliwość rozwiązania umowy przez przedsiębiorćę z tytułu zaległość w spłacie abonamentu. Jeżeli uznać, że byłaby to klauzula niedozwolona, ponieważ umożliwia przedsiębiorcy rozwiązanie umowy za stosunkowo krótki okres niewywiązania się konsumenta z zobowiązania (np. 1-2 miesiące), to w takim wypadku podważylibyśmy samą zasadność naliczenia kary. Z tego co się orientuje, podobne sztuczki były praktykowane przy kredytach hipotecznych, które jednak zawierane są na kilkanaście lat, a przez to 2-3 niezapłacone raty nie powinny wiązać się z rozwiązaniem umowy z winy konsumenta. Niestety jak wynika z relacji prasowych, Sąd Rejonowy nie poszedł tą drogą – gdyż nie ma to żadnego związku z możliwość naliczania kary umownej od zobowiązań pieniężnych. 

Ponadto warto zwrócić uwagę, czy tożsame uprawnienie jest przyznane konsumentowi – tj. czy w sytuacji braku świadczenia usługi przez przedsiębiorcę przez analogiczny okres, konsument również posiada możliwość rozwiązania umowy, ale tym razem z winy przedsiębiorcy. Jeżeli takiego zapisy nie ma – może występować brak wzajemności uprawnień, a przez to ten zapis umowny mógłby być uznany za niedozwolony. Jeżeli wyeliminowalibyśmy z umowy to postanowienie, to tym samym podważylibyśmy możliwość obciążenia konsumenta przyznaną ulgą.

Wracając do omawianego wyroku, trudno zaakceptować sytuację, w której to konsument otrzymuje ulgę za np. dodatkowe minuty, transfer czy po prostu w postaci telefonu/tabletu/konsoli za symboliczną złotówkę i następnie nie płaci rachunków, a przedsiębiorca rozwiązując z tego tytułu umowę, nie może dochodzić różnicy w wysokości ulgi z uwzględnieniem okresu pozostałego do końca trwania umowy. Mimo mojego prokonsumenckiego nastawienia do świata, taka interpretacja jest po prostu sprzeczna z art. 57 ust. 6 u.p.t. Należy mieć na względzie, że przyznana ulga może wynikać z różnych przyczyn, nie tylko może być związana z otrzymaniem nowego sprzętu (za złotówkę), ale może być skorelowana z kosztami instalacji, które poniósł przedsiębiorcami, czy też innymi dodatkowymi, niematerialnymi usługami. Jedynym sposobem umożliwiającym uchylenie się konsumenta od zapłaty takiej opłaty byłaby konieczność wykazania, że przedsiębiorca przy rozwiązaniu umowy posłużył się niedozwolonym postanowieniem umownym.

Nie będzie miała zastosowania zasada z kodeksu cywilnego o możliwości nałożenia kary umownej, gdyż rozwiązanie umowy nie jest zobowiązaniem pieniężnym, a ponadto istnieje przepis prawa telekomunikacyjnego, który umożliwia pobieranie takich opłat w postaci przyznanych wcześniej ulg (w myśl zasady lex specialis derogat lex generali). Nie jest również tak, jak to zostało napisane w jednym komentarzu na blogu red. Samcika, jakoby kodeks cywilny miał być aktem wyższego rzędu od prawa telekomunikacyjnego. Oba akty to ustawy i względem siebie równorzędne, niemniej należy je interpretować przy uwzględnieniu zasad prawnych przyjętych w demokratycznym państwie prawa. 

Ciekawe, czy Polkomtel złożył apelację. Zobaczymy również niedługo, czy inne sądy – poprzez tą medialną nagonkę i euforię wśród konsumentów przyjmą podobną linię orzeczniczą. 

Podziel się artykułem!
Processing your request, Please wait....