Kiedy klauzula jest klauzulą niedozwoloną, czyli po co nam rejestr

Krew mnie zalewa jak czytam takie "rzeczy" w gazetach. We wczorajszej Rzeczpospolitej ukazał się artykuł o tym, jak to sklepy internetowe łamią prawa konsumentów poprzez zamieszczanie w swoich regulaminach klauzul niedozwolonych. W artykule przywołany jest również nowopowstały serwis, który ma na celu eliminacje klauzul niedozwolonych (jak sądzę chodzi o te z Rejestru) – podobno analizuje wszystko automat (sic!). Szkoda jednak, że przy takim podejściu do sprawy może się zdarzyć, że przedsiębiorca będzie płacił podwójnie – nie tylko stowarzyszeniom konsumenckim w wyniku pozwu za niedozwolone postanowienia, ale również takim portalom co to niby wszystkie klauzule w regulaminie znajdują.

Należy sobie uzmysłowić jedną rzecz – klauzule niedozwolone nie są dlatego niedozwolone ponieważ znalazły się w rejestrze! Ot taka różnica…

Może uporządkujmy pewne kwestie:
 
Rejestr klauzul niedozwolonych jest prowadzony przez Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (dalej: Prezesa UOKiK) – dostępny jest na stronach urzędu. Rejestr jest elementem wtórnym, nie tworzy sam w sobie klauzul niedozwolonych, one były niedozwolone zanim zostały do niego wpisane. Aby zrozumieć problem rejestru trzeba odpowiedzieć na pytanie: jak i dlaczego dany zapis się tam znalazł!
 
Jak klauzula może znaleźć się w Rejestrze?
Z powództwa konsumenta (nawet takiego, który nie był klientem danego przedsiębiorcy), organizacji społeczna, do której zadań statutowych należy ochrona interesów konsumentów, a także z inicjatywy powiatowego (miejski) rzecznika konsumentów oraz Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (vide. art. 479[38]). Jeśli Sąd Okręgowy w Warszawie Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (dalej: SOKiK), uzna że kształtuje prawa i obowiązki konsumenta w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami, rażąco naruszając ich interesy – to dopiero wtedy zostanie dane postanowienie wpisane do Rejestru.
 
Dlaczego może się tam znaleźć?
Klauzula znajdzie się w rejestrze, nie dlatego, że jest podobna do innej która się tam znajduje. Przy takim założeniu występuje błąd logiczny, ponieważ jakaś klauzula musiałaby być pierwsza (odwieczny problem co było pierwsze.. jajo czy kura ;))
 
W rejestrze znajdują się klauzule, przy których sąd uznał, że kształtują prawa i obowiązki konsumenta w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami, rażąco naruszając ich interesy – a więc wypełniają dyspozycję z art. 385[1] k.c. Właśnie pod kątem artykułów 384 – 385[3] kodeksu cywilnego powinniśmy czytać własny Regulamin, a NIE WYŁĄCZNIE pod kątem rejestru. Rejestr może być tylko dla nas pewną wskazówką, ale każdą klauzule powinniśmy badać pod kątem reguł ogólnych w tym przede wszystkim tzw. szarych klauzul z art. 385[3] k.c.
 
Kłopoty z czytelnością Rejestru
Niestety, w wyniku działań organizacji społecznych typu Stowarzyszenie Towarzystwo Lexus czy też Stowarzyszenie Na Rzecz Ochrony Praw Konsumentów – Rejestr stał się „śmietnikiem”, gdzie wpisywane są takie same klauzule, często występujące przy takim samym stanie faktycznym.
 
Problem jest jednak dużo większy, ponieważ to że jakaś klauzula została wpisana do Rejestru, nie oznacza, że identyczna klauzula o podobnym brzmieniu też musi zostać tam wpisana, a przez to uznana za naruszająca prawa konsumenta. 
 
Jak słusznie uznał Sąd Apelacyjny w wyroku z dnia 29 grudnia 2010 r. (sygn. akt VI ACa 403/10), iż fakt, że podobna do spornej klauzula została wpisana wcześniej do w/w rejestru nie może powodować, iż powództwo o uznanie umowy za niedozwolone przeciwko innemu przedsiębiorcy, niebiorącemu udziału w postępowaniu, w którym zapadł wyrok, stosującemu takie same lub podobne postanowienia jak wpisane do rejestru musi automatycznie na tej podstawie zostać uwzględnione.
 
Z drugiej jednak strony, to że dana klauzula znalazła się w rejestrze nie oznacza oczywiście, że przeciwko innemu przedsiębiorcy nie można wystąpić do sądu o uznanie postanowienia wzorca umownego za niedozwolony, jeśli stosuje tożsame klauzule. Można jak najbadziej ! Takie stanowisko zajął m.in. Sąd Najwyższy w uchwale z dnia 13 lipca 2006r. (sygn. akt III SZP 3/06) oraz w uchwale z  dnia 7 października 2008 r. (sygn. akt III CZP 80/08). 
 
Kolejna kwestia, to że w Rejestrze znajduje się wiele klauzul, ale podmioty niebiorący udziału w postępowaniu nie znają kontekstu w jakim zostało tam określone postanowienie zamieszczone.  Dlatego ważne jest, aby znać uzasadnienie (powód) dla umieszczenia klauzuli w Rejestrze. Z tymi uzasadnieniami jest spory problem, ponieważ strony rzadko wnoszą o uzasdanienie wyroku. 
 
(pozostawiam na marginesie kwestie wykazywania tożsamości przez Prezesa UOKiK na podstawie art. 24 ust. 2 pkt. 1 ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów, ponieważ jest to zupełnie inna sprawa, różniąca się od omawianej, czyli powództwo konsumenta, czy nawet Prezesa w myśl art. 479[38] k.p.c.)
 
Wnioski
Mając powyższe na uwadze, nie rozumiem przedsiębiorców, którzy godzą się na sprawdzanie regulaminów przez „automat”, który tak naprawdę nic im nie daje. Ok, może uda się usunąć najbardziej skrajne przypadki, które są sformułowane bardzo podobnie (albo poprzez jakiś inny algorytm) jak w Rejestrze. Jednak w tym wypadku można równie dobrze użyć ALT + F na klawiaturze 🙂 
A co jeśli nie ma jakiegoś przypadku w Rejestrze albo jest inaczej opisany? Jaki sens ma wtedy taka weryfikacja? Ponadto jak podkreśliłem abuzywność niektórych postanowień możemy stwierdzić dopiero po zapoznaniu się z uzasadnieniem do wyroku!
 
Serwis o którym piszę, to klauzuleniedozwolone.pl – powstał on z tego co wiem, po aferze z pozwami od Radcy Prawnego Tomasza Bilskiego. Autor polecał swoje usługi (odpłatne dodajmy) na forumprawne.org, ale szybko wyeliminowałem takie praktyki, bo wiem, że nie można skutecznie i zarazem automatycznie weryfikować wzorca umowy pod kątem występowania klauzul niedozwolonych. Oczywiście – jeden wzorzec będzie miał więcej niedozwolonych postanowień, drugi mniej, więc nie wykluczam, że przy małej ilości i podobnym brzmieniu jest szansa na wyeliminowanie zakazanych treści. Ale w mojej ocenie to nie o to chodzi. Przedsiębiorca płacąc za usługę, chce mieć pewność, że nie ma w swoim Regulaminie klauzul niedozwolonych. W mojej ocenie automat tego nie gwarantuje.
 
Dlaczego o tym piszę? Z ciekawość wszedłem na w/w witrynę, jest tam umieszczona rekomendacja pewnego sklepu. Zakładam, że regulamin był sprawdzany przez ten serwis pod kątem występowania klauzul. I co? Znalazłem tam 2-3 klauzule niedozwolone. Dodatkowo brak tam informacji które są prawem wymagane (ha! tego też nie sprawdzi Wam automat jak widać – sic!). Niedozwolone postanowienia zostały wczoraj po mojej interwencji usunięte.
 
Czy to wymaga komentarza?! W ofercie jest możliwość zbadania regulaminu przez prawnika – nie wiem czy w tym wypadku ingerował – zapewne będzie się bronił rękami i nogami, że nie – ale cóż to zmieni… taki regulamin nie powinien wyjść spod ręki przedsiębiorcy, który niby w tym się specjalizuje.
 
Pół biedy jak to dotyczy sklepu internetowego. Gorzej z umowami deweloperskimi, z pośrednikami nieruchomości, organizatorami turystki, dostawcami mediów, Internetu, telefonu i wielu innych sprawach z którymi konsument musi zmierzyć się na co dzień. Nad takimi umowami pracują często sztaby prawników, a i tak niektóre postanowienia naruszają prawa konsumentów.
Podziel się artykułem!
Processing your request, Please wait....