Jeszcze raz o opłatach windykacyjnych

Jakiś czas temu pisałem, że opłaty windykacyjne stosowane przez przedsiębiorców w umowach zawieranych z konsumentami nie mogą być dowolne. Wymieniłem szereg przesłanek umożliwiających samodzielne zweryfikowanie, czy obciążenie każdorazowo konsumenta kosztami wezwania do zapłaty, upomnienia czy też wizyty windykatora w miejscu zamieszkania konsumenta można uznać za prawidłowe. Należą do nich przede wszystkim: wygórowane opłaty nieodpowiadające rzeczywistym kosztom ponoszonym przez przedsiębiorców, nieokreślenie kosztów postępowania windykacyjnego, nielimitowanie opłat w ramach tegoż postępowania, generowanie zbyt dużej ilości środków windykacyjnych stosowanych w krótkim okresie czasowym czy też naliczanie opłat za dochodzenie roszczeń przed faktycznie wykonanymi czynnościami.  

W mojej ocenie większość przedsiębiorców (w szczególności w branży finansowej) nie stosuje się do przedmiotowych zaleceń, a co się z tym wiąże, takie postanowienia jak np. 20 zł za wezwanie do zapłaty, 100 zł za wizytę windykatora i inne są niedozwolone, a więc nie wiążą konsumenta. 

Umknęła mi jednak bardzo ważna kwestia, którą zauważył niedawno SOKiK w postanowieniach umownych wpisanych do rejestru. Mam na uwadze przede wszystkim postanowienie pod poz. 3853 (wyrok SOKiK z dnia 4 lipca 2012 sygn. akt XVII AmC 5206/11) o treści:

Wysyłanie wezwań (monitów) do zapłaty oraz upomnień z tytułu niedopuszczalnego debetu w rachunku oszczędnościowo rozliczeniowym, po uplywie terminu spłaty zadłużenia (za każdy wysłany monit) – 10 zł

a także postanowieniem pod poz. 3850 (wyrok SOKiK z dnia 19 lipca 2012 r. sygn. akt XVII AmC 5238/11) w brzmieniu:

Sporządzenie i wysłanie wezwania do zapłaty /raty/ kredytu lub odsetek – 7,5 zł od każdego wysłanego wezwania.

Niewątpliwie opłata jest ustanowiona w sposób ryczałtowy i to w wygórowanej wysokości. Konsument nie tylko nie może zweryfikować jaka jest faktyczna opłata za przesyłkę (ponieważ nie zostało wskazane jakim listem zostanie takie wezwanie wysłane) to również wskazana opłata przewyższa koszt nadania listu. Ale nie to jest w tych wyrokach najistotniejsze…

Zarówno w pierwszym, jak i w drugim wyroku Sąd wskazał, iż:

brak jest proporcjonalnego rozłożenia praw i obowiązków pomiędzy stronami umowy, gdyż jak słusznie wskazuje powód, klient nie ma możliwości domagania się od banku podobnego świadczenia w sytuacji, gdy to on będzie kierował korespondencję dotyczącą wadliwej obsługi umowy przez bank.

Co to oznacza w praktyce? Żaden przedsiębiorca nie może obciążać konsumenta opłatą za czynności windykacyjne, tzn. czynności przypominające o niewykonaniu zobowiązania przez konsumenta, w sytuacji, w której tożsamego prawa nie przyznaje słabszej stronie stosunku obligacyjnego. Zdaniem Sądu konsument w takim wypadku również powinien posiadać możliwość ryczałtowego obciążenia przedsiębiorcy opłatą za wysłanie czy też przygotowanie pisma, w którym wzywa przedsiębiorcę do wykonania umowy.

Jestem świadomy, że takie uregulowanie praw i obowiązków może zaburzyć sposób prowadzenia postępowań windykacyjnych, a ostatecznie może nawet doprowadzić do wyeliminowania ryczałtowego naliczania kosztów np. za wezwanie do zapłaty stosowane przez przedsiębiorcę. W mojej ocenie taki jest właśnie cel powyższych wyroków. Przyznam szczerzę, że nie spotkałem się jeszcze z umową w której to przedsiębiorca zwraca konsumentowi koszty złożenia pisemnej reklamacji czy też koszty osobistych wizyt konsumenta w lokalu przedsiębiorcy. Może to powodować liczne nadużycia ze strony konsumentów, którzy będą w sposób niekontrolowany tworzyć różnego rodzaju "wezwania", byle tylko spowodować dodatkowe koszty po stronie przedsiębiorcy.

Niemniej jednak zgadzam się interpretacją przepisów zaprezentowaną przez SOKiK, gdyż żaden przepis powszechnie obowiązującego prawa nie przyznaje przedsiębiorcom prawa do odpłatnego, zryczałtowanego prowadzenia postępowań windykacyjnych na koszt konsumenta. Sąd wychodzi z założenia – w mojej ocenie słusznego – zgodnie z którym, w przypadku zamiaru dochodzenia roszczeń za tego typu czynności, przedsiębiorca może tych kosztów dochodzić na drodze sądowej. W takim wypadku będzie zobowiązany do wykazania faktycznych kosztów poniesionych z tytułu podjętych czynności windykacyjnych. Oczywiście można dopuścić do tzw. "dobrowolnego wezwanie do uregulowania kosztów prowadzonego postępowania windykacyjnej", jednak w sytuacji, w której to konsument nie wyrazi na to zgody, to pozostaje złożenie sprawy w sądzie i udowodnienie poniesionych kosztów.  

Jeśli jednak spotkaliście się z umową, w której to przedsiębiorca przyznaje konsumentowi prawo do prowadzenia odpłatnej korespondencji to dajcie znać. Śmiało mogę powiedzieć, że 99,9999% przedsiębiorców nie stosuje tego typu uregulowań umownych. Ale może znajdzie się ten jeden promilek? Człowiek uczy się całe życie 🙂 

Podziel się artykułem!
Processing your request, Please wait....