Getin Noble Bank wprowadzał w błąd przy sprzedaży polisolokat

Na początku tego tygodnia media obiegła szumnie wiadomość o decyzji Prezesa UOKiK w stosunku do Getin Noble Bank S.A. (decyzja z dnia 31 grudnia 2013 r. RKT-55/2013), w której to stwierdził, że ww. Bank wprowadzał konsumentów w błąd przy przekazywaniu im informacji o możliwości przystąpienia do grupowego ubezpieczenia na życie i dożycie z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym (czyli do tzw. polisolokat, które były nie raz już przeze mnie omawiane na blogu). Kara za tego typu praktykę wyniosła ok. 5,6 mln zł.

Nierzetelne informacje przekazywane przez pracowników Banku dotyczyły kilku zasadniczych aspektów, które niewątpliwie miały wpływ na skorzystanie z oferty Banku przez konsumentów. Odnosiły się one przede wszystkim weksponowania korzyści związanych z inwestycją, w tym na nieuchronności i pewności zysków, a także możliwości rozwiązania umowy bez żadnych kosztów po kilku czy tez kilkunastu miesiącach. Jak się okazało w praktyce, wartości funduszu inwestycyjnych spadają na łeb na szyję, wpłacone przez konsumenta składki zostały znacząco uszczuplane przez prowizji i różnego rodzaju opłaty, a przy wypowiedzeniu umowy pobierana jest opłata likwidacyjna w wysokości nawet 100% wartości zgromadzonego kapitału. 

Z ponad setki skarg, które trafiły do Prezesa UOKiK wynika, że konsumenci nie wiedzieli nic o ryzyku, jakie wiąże się z zakupem polisolokaty, gdyż ich celem było przede wszystkim założenie lokaty terminowej na określony procent, która przyniesie pewny, ale nie aż tak wysoki zysk. Niemniej jednak konsumenci skuszeni gwarantowanym wysokim zyskiem, który był uwiarygodniany masą wykresów z których nic nie wynika, uwierzyli w zapewnienia przedstawiciela Banku polisolokaty, która tak naprawdę nie jest ani ubezpieczeniem, ani lokatą.

Ważne w tej decyzji jest to, że powstała w oparciu o skargi konsumentów, a nie jedynie o analizę wzorców umownych czy też przekazów reklamowych. To właśnie takie decyzje sprawiają, że dostrzega się sens zgłaszania do Prezesa UOKiK skarg na działania przedsiębiorców, mimo że w bezpośredniej sprawie organ ten pomocy konsumentom nie udzieli, gdyż nie jest do tego powołany (w przeciwieństwie do rzeczników konsumentów, czy Rzecznika Ubezpieczonych). Działania Prezesa UOKiK mają na celu ochronę zbiorowego interesu konsumentów i to się w tej decyzji udało. Jaki więc jest skutek omawianej decyzji dla indywidualnego konsumenta, który skorzystał z oferty Banku?

W mojej ocenie korzyści mogą być bardzo duże, szczególnie jeżeli istnieje duża determinacja po stronie konsumenta w dochodzeniu roszczeń. O ile w takiej sprawie mogłoby być trudno udowodnić samodzielnie wprowadzenie w błąd na etapie zawierania umowy (szczególnie jeżeli nie dysponuje się np. nagraniami wypowiedzi przedstawiciela Banku), o tyle decyzja Prezesa UOKiK w sprawie zbiorowych interesów konsumentów ustala bardzo istotny stan faktyczny, gdzie wskazuje się, że nie był to pojedynczy przypadek konsumenta, który został wprowadzony w błąd, a masowe działanie przedsiębiorcy. 

Zgodnie z poglądem występującym w orzecznictwie (por. wyrok SN z 4 marca 2008 r, IV CSK 441/07 czy też uchwała SN z 23 lipca 2008 r. III CZP 52/08) – prawomocna decyzja Prezesa UOKiK ma charakter prejudykatu przeciwko przedsiębiorcy i może wiązać się nawet z niedopuszczalnością przeprowadzania postępowania dowodowego w tej kwestii i przyjęcia przez sąd ustaleń wskazanych w decyzji. Taki tryb dochodzenia to tzw. private enforcement i w doktrynie omawiany jest w szczególności pod kątem roszczeń związanych z naruszeniem swobody konkurencji, ale w mojej ocenie identyczna sytuacja występuje w przypadku naruszenia zbiorowych interesów konsumentów. Należy jednak pamiętać, że omawiana decyzja nie jest jeszcze prawomocna i zapewne taki stan potrwa ze 2-3 lata. Wszystko zależy od SOKiK i zapewne od Sądu Apelacyjnego, a może nawet od Sądu Najwyższego. Mimo wszystko jest to już jakiś początek, który może stanowić podstawę do dochodzenia roszczeń, a sąd powszechny nie powinien być obojętny na rozstrzygnięcie Prezesa UOKiK w tym zakresie, nawet jeżeli nie jest prawomocne.

Konsument ma kilka możliwości działania. Może dochodzić roszczeń od ubezpieczyciela do którego należy konkretna polisolokata (por. Polisolokaty – dochodzić roszczeń grupowo czy indywidualnie?). Pozew grupowy przeciwko Skandii czy AEGON już został złożony do sądu, ale istnieje również możliwość dochodzenia tego typu roszczeń na drodze indywidualnej (por. wyrok Sąd Rejonowy dla Wrocławia-Krzyków we Wrocławiu, sygn. akt I C 908/13). Można również próbować odzyskać całą wpłaconą sumę bezpośrednio od sprzedawcy, czyli od Banku. Niewątpliwie należy rozważyć wszystkie "za" i "przeciw" oraz prawidłowo sformułować roszczenia. Nie wykluczam również skumulowania roszczeń w stosunku do tych dwóch podmiotów lub na zasadzie uzupełnienia. 

Ustawa o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym (czyli akt prawny, który był podstawą wydania omawianej decyzji) jest bardzo elastyczna dla konsumenta i roszczenia oparte o art. 12 tejże ustawy mogą przybrać różną formę (po unieważnienie umowy włącznie). Istotne jest również to, że zgodnie z art. 13 u.p.n.p.rprzerzucony zostaje na przedsiębiorcę obowiązek udowodnienia, że omawiana praktyka nie miała charakteru wprowadzającego w błąd. Bank zapewne może bronić się tym, że konsument podpisał oświadczenie, zgodnie z którym został poinformowany o ryzyku i skutkach wynikających z umowy. Niemniej jednak takie oświadczenia zawsze można próbować podważyć, o czym pisałem już na blogu – por. Potwierdzenie otrzymania załączników do umowy nie zawsze musi być skuteczne.  No i jest również decyzja Prezesa UOKiK, która wskazuje, że wprowadzanie w błąd miało charakter masowy (oczywiście o ile się w takim kształcie uprawomocni).

Na zakończenie przypomnę tylko, abyście pamiętali o przedawnieniu roszczeń z umowy ubezpieczenia – w Polsce są to 3 lata. 

 
Podziel się artykułem!
Processing your request, Please wait....