eDarling.pl łamie prawa konsumentów !

Długo się zabierałem za ten artykuł, bo wiedziałem jaka jest skala problemu. Wielostronicowy wątek na forumprawne.org oraz lutowy artykuł w Dzienniku Gazecie Prawnej mówią same za siebie. Padały nawet określenia, że jest to "drugi Pobieraczek", a jakie są z nim problemy można poczytać w artykule "O Pobieraczku słów kilka…". Osób niezadowolonych z portalu eDarling jest bardzo dużo, często czują się oszukane, wprowadzone w błąd. W internecie dużo jest kobiet i mężczyzn szukających drugiej "połówki", dlatego wszelkie próby wykorzystywania ich położenia uważam za wysoko nieetyczne. 
Jednak czy eDarling.pl jest na prawdę bezkarny? Czy fakt, że siedzibę mają w Niemczech oznacza, że żaden konsument, ani polski urząd nie może im nic zrobić? 

W tym artykule postaram się obalić mity, które zostały przytaczane w dwóch wyżej podanych źródłach. Jednocześnie pragnę zauważyć, że sam nie posiadam konta w tym serwisie, dlatego w swoim artykule opierać się będę o relację użytkowników na forumprawne.org.

Przed wysuwaniem pochopnych wniosków przeczytajcie cały artykuł i zapamiętajcie – stosujemy prawo polskie!

Konto Premium
 
 
Wiadomo, że aby korzystać z serwisu należy założyć na nim konto. Niestety jak się później okazuje, na zwykłym, bezpłatnym koncie niewiele możemy zrobić. Wypełniamy test osobowościowy oraz zakładamy swój profil, następnie portal przestawia nam proponowaną listę kontaktów i co dalej…? Najlepiej wykupić Premium, bo bez tego ani rusz. Nie wyślemy wiadomości, nie przejrzymy zdjęć zaproponowanych osób. Przy wyborze konta Premium, mamy do wyboru 4 terminy o różnej stawce podstawowej za każdy miesiąc. Teraz najważniejsze – opłata pobierana jest z góry za cały czas trwania umowy oraz umowy po terminie na jaki została zawarta, zostaje automatycznie przedłużona o taki sam termin, a pieniądze zostają automatyczne pobrane z konta użytkownika (w przypadku płatności kartą kredytową).
 
W Regulaminie (pkt 3b) jest tylko wzmianka:

Zawierając umowę o Członkowstwo Premium i przekazując dane dotyczące płatności, Użytkownik upoważnia eDarling do pobrania należnych opłat.

Jest to zdecydowanie za mało informacji, aby na tej podstawie pobierać automatycznie opłaty z konta. Nie ma rozróżnienia ze względu na płatność przelewem, a kartą kredytową, w jakich terminach i na jakich zasadach. Wątpię, aby przy płatności za pomocą przelewu była możliwość pobrania automatycznie pieniędzy za kolejny okres umowy. Zresztą potwierdził to również polski Support na forum (post #149) – przynajmniej tak mi się wydaje, że jest to ktoś z polskiego przedstawicielstwa portalu.

W przypadku płatności dokonywanych przelewem, nie mamy możliwości samodzielnego pobierania opłat z kont bankowych Użytkowników. Po upływie terminu obowiązywania umowy, w przypadku chęci dalszego korzystania z pełnego zakresu usług, należy ponownie dokonać płatności na wybrany okres i tym samym na nowo aktywować funkcję Premium

Brak mi jednak tych informacji w Regulaminie! Dlatego ostrzegam, że najbezpieczniej płacić przelewem (jeśli już chcecie koniecznie zdecydować się, aby zapłacić).
 
Wypowiedzenie umowy
 
Kolejna kwestia to wypowiedzenie umowy, według Regulaminu (pkt. 5 b i c)

Wypowiedzenie Członkostwa Premium, zarówno przez Użytkownika, jak i eDarling, musi zostać złożone najpóźniej 14 dni przed datą zakończenia trwania usługi Premium.

Wypowiedzenie Członkostwa Premium będzie skuteczne tylko wtedy, gdy oświadczenie o rezygnacji z usługi zostanie złożone w sposób jednoznaczny w formie pisemnej (np. listownie lub faksem) bądź telefonicznie.

Dwie sprawy:
– jaki jest dokładnie okres wypowiedzenia, bo z Regulaminu to nie wynika. Domyślam się, że 14 dni widząc w jakim terminie należy najpóźniej go złożyć – ale tego nie ma określonego wprost! A powinno być.
– czy pieniądze zostają zwrócone za okres od zakończenia umowy do czasu na jaki została wykupiona usługa? Czyli jeśli umowę wykupiliśmy z góry na rok za X zł m/c i zrezygnowaliśmy z niej po 3 miesiącach, to powinni zwrócić pieniądze za 9 miesięcy!
Jest to fundamentalna zasada prawa konsumenckiego, a zapisy przeciwne stanowią niedozwoloną klauzule umowną. Wynika to z art. 3853 pkt 12 oraz 13 Kodeksu Cywilnego

W razie wątpliwości uważa się, że niedozwolonymi postanowieniami umownymi są te, które w szczególności:
(…)
12) wyłączają obowiązek zwrotu konsumentowi uiszczonej zapłaty za świadczenie nie spełnione w całości lub części, jeżeli konsument zrezygnuje z zawarcia umowy lub jej wykonania,  

13) przewidują utratę prawa żądania zwrotu świadczenia konsumenta spełnionego wcześniej niż świadczenie kontrahenta, gdy strony wypowiadają, rozwiązują lub odstępują od umowy,

Z Regulaminu (pkt. 5 f) wynika, że jedynym skutkiem wypowiedzenia umowy Premium jest:

Po ustaniu Członkostwa Premium status Użytkownika zostaje automatycznie przekształcony w bezpłatne Członkostwo Podstawowe z ograniczonym zakresem korzystania z usług.

Czy ktoś z Was w przypadku wypowiedzenia umowy (a nie odstąpienia od niej, o czym później) dostał zwrot gotówki? Oznacza to, że np. przy rocznej umowie, zrezygnował po 3 m/c i dostał zwrot za 9 m/c?
 
Zupełnie niezrozumiała jest dla mnie kwestia, dlaczego konto zwykłe można usunąć ale już konto Premium nie. Trzeba wysyłać wypowiedzenie od umowy i być uzależnionym od poczynienia kroków ze strony właścicieli serwisu.
 
Odstąpienie od umowy
 
Odstąpienie od umowy konsumenckiej zawartej na odległość wprowadzone zostało do polskiego oraz niemieckiego porządku prawnego dyrektywą 97/7/WE z dnia 20 maja 1997 r. w sprawie ochrony konsumentów w przypadku umów zawieranych na odległość (Dz.Urz. WE L 144 z 04.06.1997). Wskazuje ona minimalny poziom ochrony jaki przysługuje konsumentowi na terenie UE. Dyrektywa ma to do siebie, że określa cele, ale regulację środków wprowadzenia tych celów pozostawia Państwom Członkowskiem, dlatego co do zasady dyrektywa nie jest bezpośrednio stosowana, nie mniej służy do interpretacji niejasnych zapisów w rodzimych ustawach. W Polsce kwestia odstąpienia od umowy zawartej na odległość została uregulowana w ustawie o ochronie niektórych praw konsumentów oraz o odpowiedzialności za szkodę wyrządzoną przez produkt niebezpieczny z dnia 2 marca 2000 r. (Dz.U. Nr 22, poz. 271) – dalej zwana ustawą.
 
Ważne, aby odstąpienia od umowy nie mylić z wypowiedzeniem umowy! Są to dwa różne sposoby rozwiązania umowy (szerzej o tym w temacie o Pobieraczku na tym blogu).
 
W Regulaminie eDarlingu jest napisane, że termin na odstąpienie od umowy jest możliwe w ciągu 2 tygodni oraz, że bieg terminu do odstąpienia od umowy rozpoczyna się w momencie otrzymania niniejszego pouczenia w formie pisemnej. Formę pisemną radzę rozumieć podobnie jak przy Pobieraczku w temacie O Pobieraczku słów kilka, tzn:
Z powyższego wynika, że oprócz formy pisemnej, w pojęciu "na piśmie" znajduje się jeszcze "inny trwały, dostępny nośnik". W Dyrektywie nie ma jednak definicji tego pojęcia. Z pomocą przychodzi Dyrektywa Nr 2002/65/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 23 września 2002 r. dotyczącej sprzedaży konsumentom usług finansowych na odległość oraz zmieniającą dyrektywę Rady Nr 90/619/EWG oraz dyrektywy Nr 97/7/WE i 98/27/WE. Zdefiniowany jest tam "trwały nośnik informacji" czyli każdy instrument pozwalający konsumentowi na przechowywanie informacji kierowanych osobiście do niego w sposób dostępny do przyszłego korzystania przez okres czasu odpowiedni do celów informacji i który pozwala na niezmienione odtworzenie przechowywanej informacji.
W wyżej wymienioną definicję wpisuje się np. płyta CD, dysk twardy – właściciele Serwisu musieliby więc wysyłać konsumentowi nośnik w celu potwierdzenia warunków umowy. W doktrynie występuje pogląd, że może być to e-mail – zapisany na koncie mailowym konsumenta. Pobieraczek mimo wszystko regulaminu wraz z informacjami z art. 9 ust 1 e-mailem nie przesyła.

Teraz pytanie czy eDarling przesyła w formie pisemnej (na kartce A4) lub za pomocą maila w treści wiadomości informacje o prawie do odstąpienia od umowy w ciągu 14 dni (a nawet może być 10?). Jeśli nie to zgodnie z polską ustawą – termin na odstąpienie od umowy wydłuża się  do 3 m/c (art. 10 ust. 2). Dodatkowo ważne jest również, aby potwierdził inne wymagane prawem informacje (art. 9 ust 1).

Istotne z tego punktu widzenia jest art. 10 ust. 3 ustawy (pamiętajcie, że odpowiedniki są w Dyrektywie, jak w tym wypadku w art. 6 ust 3 pkt 1), który stanowi, że jeżeli strony nie umówiły się inaczej, prawo odstąpienia od umowy zawartej na odległość nie przysługuje konsumentowi w wypadkach świadczenia usług rozpoczętego, za zgodą konsumenta, przed upływem terminu, o którym mowa w art. 7 ust. 1.
W Regulaminie eDarling jest to wyraźnie potwierdzone na samym dole

Prawo odstąpienia wygasa przed upływem terminu, jeżeli przed skorzystaniem z prawa odstąpienia umowa zostanie w całości zrealizowana za wyraźną zgodą obu stron.

Należy zwrócić uwagę na moje podkreślenie w tym zdaniu – "w całości zrealizowane". Warto przy tym podeprzeć się interpretacją przekazaną przez użytkownika Kaiki w poście nr 222 przedstawia on wymianę zdań z polskim Supportem, w której napisali:

Oznacza to, że nie zwrócimy pieniędzy osobie, która nawiązała za naszym pośrednictwem kontakt z innym użytkownikiem (regularna korespondencja).

Oczywiście teraz pozostaje kwestia rozstrzygnięcia, co to jest regularna korespondencja. Niestety jest to dość liberalna wykładnia przepisów i w mojej ocenie, każda wymiana korespondencji to jest już rozpoczęcie korzystania ze świadczenia za zgodą konsumenta.

Kompletnie nie rozumiem poniższego zdania z ich Regulaminu, dotyczącego odstąpienia od umowy

W przypadku, jeżeli nie jest możliwe zwrócenie otrzymanych świadczeń w całości lub w części, lub zwrócenie jest możliwe jedynie w pogorszonym stanie, Użytkownik jest zobowiązany do świadczenia zastępczego.Może to prowadzić do zobowiązania Użytkownika do uiszczenia zobowiązań pieniężnych, za okres do odstąpienia. Zobowiązanie pieniężne musi zostać wypełnione w przeciągu 30 dni, od dnia wysłania oświadczenia o odstąpieniu w przypadku Użytkownika i od dnia otrzymania oświadczenia o odstąpieniu w przypadku eDarling

Pamiętajcie, że w przypadku odstąpienia od umowy to ONI są zobowiązani do zwrotu świadczenia i to w terminie 14 dni od momentu otrzymania oświadczenia o odstąpienia od umowy! Portal NIE MOŻE uzależniać odstąpienia od umowy od regulacji zapłacenia jakiś należności, bo traktuje się, że do umowy NIE DOSZŁO. Nie mogą również umownie zwiększać ustawowego terminu do zwrotu należności, ponieważ wynosi on 14 dni. Okres 30 dni określa dyrektywa, ustawodawcy krajowi mogą to skrócić na korzyść konsumenta – pojawia się kwestia jednak czy nasze prawo stosować w tym wypadku – ale o tym dalej 🙂

Jeśli nie zwrócili Wam pieniędzy – domagajcie się ich w sądzie!

Pamiętajcie, że w chwili odstąpienie od umowy (a nie jej wypowiedzenia) umowę uważa się za niezawartą, nie może również zostać odstąpienie od umowy uzależnione od zgody eDarling. Jeśli pod względem formalnym wszystko jest w porządku to muszą się dostosować!

 

Prawo właściwe

Przechodzimy teraz do najciekawszej części Regulaminu eDarling.pl (pkt. 10a), który w moich oczach dyskwalifikuje skoro prezentuje usługę typowo na polski rynek

Do wszystkich postanowień niniejszego Regulaminu i do wszelkich stosunków prawnych między Użytkownikiem a eDarling mają zastosowanie przepisy prawa niemieckiego. Konwencji Narodów Zjednoczonych o umowach międzynarodowej sprzedaży towarów nie stosuje się.

W skrócie mogę to opisać tak – jest to bzdura! i wprowadzanie polskiego konsumenta w błąd. Ale po kolei… 

Dlaczego stosujemy prawo polskie?

Odpowiedź na to pytanie przynosi nam tzw. Rzym I czyli Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (WE) Nr 593/2008 z dnia 17 czerwca 2008 r. w sprawie prawa właściwego dla zobowiązań umownych. Według art. 6 tego rozporządzenia:

1. Bez uszczerbku dla art. 5 i 7 umowa zawarta przez osobę fizyczną w celu, który można uznać za niezwiązany z jej działalnością gospodarczą lub zawodową („konsument”), z inną osobą wykonującą działalność gospodarczą lub zawodową („przedsiębiorca”) podlega prawu państwa, w którym konsument ma miejsce zwykłego pobytu, pod warunkiem że przedsiębiorca

a) wykonuje swoją działalność gospodarczą lub zawodową w państwie, w którym konsument ma miejsce zwykłego pobytu; lub
b) w jakikolwiek sposób kieruje taką działalność do tego państwa lub do kilku państw z tym państwem włącznie;
a umowa wchodzi w zakres tej działalności.

2. Niezależnie od ust. 1, dla umowy, która spełnia warunki wymienione w ust. 1, strony mogą dokonać wyboru prawa właściwego zgodnie z art. 3. Wybór taki nie może jednak prowadzić do pozbawienia konsumenta ochrony przyznanej mu na podstawie przepisów, których nie można wyłączyć w drodze umowy, na mocy prawa, jakie zgodnie z ust. 1 byłoby właściwe w braku wyboru.

Przeanalizujemy czy są spełnione przesłanki do zastosowanie tego artykułu. Zgodnie z Regulaminem eDarling.pl konto nie może służyć do działalności gospodarczej, a więc konto może posiadać tylko konsument i tak w zazwyczaj jest. Nie ma również wątpliwości, że przedsiębiorcą jest eDarling.pl do czego zresztą się przyznaje i czego nie ukrywa.

Pozostaje teraz jedynie udowodnić, że w jakikolwiek sposób kieruje taką działalność do Polski. Z pomocą przychodzi orzeczenie ETS z dnia 7 grudnia 2010 r. w sprawach połączonych C-585/08 i C-144/09 (Dz. U. C 55 z 19.2.2011, CELEX 62008J0585C(01)

W wyroku tym, ETS wskazuje, kiedy można uznać, że przedsiębiorstwo kieruje swoją działalność do jakiegoś kraju innego kraju niż kraj w którym posiada swoją siedzibę.  W telegraficznym w skrócie wymienię jakie powinny zostać spełnione przesłanki i w nawiasie czy przesłanka została spełniona:

  • wykazywany międzynarodowy charakter działalności (jest o czym świadczy regulamin oraz stwierdzenie, że eDarling działa pod rożnymi domenami oraz w Europie ma już ponad 3,5 mln użytkowników)
  • użycie języka lub waluty innych niż używane zwyczajowo w państwie członkowskim, w którym przedsiębiorca ma siedzibę (płatność w złotówkach za konto rozwiewa wątpliwości)
  • możliwością zamówienia i potwierdzenia zamówienia czy kontaktu w tym innym języku, niż język właściwy dla siedziby przedsiębiorcy (jest możliwość zamawiania i potwierdzania po polsku, a właściwy jest język niemiecki),
  • podanie numerów telefonicznych z międzynarodowym numerem kierunkowym (jest podany faks z numerem międzynarodowym oraz numer 0 800 czyli polski numer, co wskazywałoby, że mają filię w naszym kraju),
  • zaangażowanie środków w usługę odsyłania w Internecie u operatora wyszukiwarki w celu ułatwienia konsumentom zamieszkałym w różnych państwach członkowskich dostępu do strony przedsiębiorcy lub jego pośrednika (oczywiście, że tak – reklamy w polskiej telewizji, na polskich portalach) ;
  • używanie domeny pierwszego poziomu innej niż domena państwa członkowskiego, w którym przedsiębiorca ma siedzibę (domena eDarling.pl wskazuje, że jest skierowana dla konsumentów w Polsce);
  • wzmianka o międzynarodowej klienteli złożonej z klientów zamieszkałych w różnych państwach członkowskich (wspominałem już o tym, tzn. 3,5 mln użytkowników). 

Jak więc widać, prawo polskie ustanawia przymus, że właściwe jest prawo według miejsca zamieszkania konsumenta i przedsiębiorca nie może tego zmienić (ius cogens) – dlatego zastosowania nie będzie miał art. 6 ust 2 cytowanego wyżej rozporządzenie Rzym I. Jest to zresztą nadrzędny cel Rzymu I wyrażony w punkcie 25 preambuły (która służy do lepszego zrozumienia i interpretacji zapisów rozporządzenia)

Konsumenci powinni podlegać ochronie tych przepisów obowiązujących w państwie ich zwykłego miejsca pobytu, których nie można wyłączyć w drodze umowy, pod warunkiem że umowa z konsumentem została zawarta w następstwie wykonywania przez przedsiębiorcę w tym państwie działalności gospodarczej lub zawodowej. Taka sama ochrona powinna zostać zagwarantowana, jeżeli przedsiębiorca, mimo niewykonywania działalności gospodarczej lub zawodowej w państwie zwykłego miejsca pobytu konsumenta, w jakikolwiek sposób kieruje swą działalność do tego państwa lub do kilku państw z tym państwem włącznie, a umowę zawarto w wyniku takiej działalności

Nie ulega więc wątpliwości, że stosujemy prawo polskie, polskie ustawy i uregulowania dotyczące prawa konsumenckiego. W przypadku sprawy w sądzie wytoczonej przez konsumenta sąd stosuje prawo polskie!

Sąd właściwy

Właśnie… ale przed jakimi sądem wytoczyć powództwo, skoro w Regulaminie jest napisane, że właściwy jest sąd w Monachium.

Jeśli przepisy nie stanowią inaczej, miejscem wykonania zobowiązania i siedzibą sądu właściwego jest Monachium.
 
Pragnę zauważyć, że powyższe postanowienie stanowi klauzule niedozwoloną, więc na mocy art. 3851 w zw. z art. Art. 3853 pkt. 23 postanowienie takie jest NIEWAŻNE.
 

Postanowienia umowy zawieranej z konsumentem nie uzgodnione indywidualnie nie wiążą go, jeżeli kształtują jego prawa i obowiązki w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami, rażąco naruszając jego interesy (niedozwolone postanowienia umowne). Nie dotyczy to postanowień określających główne świadczenia stron, w tym cenę lub wynagrodzenie, jeżeli zostały sformułowane w sposób jednoznaczny

oraz

W razie wątpliwości uważa się, że niedozwolonymi postanowieniami umownymi są te, które w szczególności, wyłączają jurysdykcję sądów polskich lub poddają sprawę pod rozstrzygnięcie sądu polubownego polskiego lub zagranicznego albo innego organu, a także narzucają rozpoznanie sprawy przez sąd, który wedle ustawy nie jest miejscowo właściwy.

Powyższe postanowienia zostały zresztą już wielokrotnie wpisywana do Rejestru klauzul niedozwolonych prowadzonych przez Prezesa UOKiK.

Poza tym zastosowanie będzie miało Rozporządzenie Rady (WE) NR 44/2001 z dnia 22 grudnia 2000 r. w sprawie jurysdykcji i uznawania orzeczeń sądowych oraz ich wykonywania w sprawach cywilnych i handlowych. Według art. 16 tegoż rozporządzenia

1. Konsument może wytoczyć powództwo przeciwko swemu kontrahentowi albo przed sądy Państwa Członkowskiego, na którego terytorium ten kontrahent ma miejsce zamieszkania, albo przed sąd miejsca, w którym konsument ma miejsce zamieszkania.
2. Kontrahent może wytoczyć powództwo przeciwko konsumentowi tylko przed sądy Państwa Członkowskiego, na którego terytorium konsument ma miejsce zamieszkania.
3. Przepisy niniejszego artykułu nie naruszają prawa do wytoczenia powództwa wzajemnego przed sąd, przed którym zgodnie z niniejszą sekcją zawisło powództwo główne.

Jak więc widać, konsument (czyli osoba która się zarejestrowała na portalu eDarling.pl) ma wybór i może wybrać sąd w Niemczech albo w Polsce w swojej miejscowości. Przedsiębiorca może tylko w wytoczyć powództwo w sądzie właściwym dla konsumenta!
 

Składamy powództwo według polskich zasad, stosując przepisy polskiego kodeksu postępowania cywilnego!

Czy UOKiK może coś zrobić?

Bardzo nie spodobała mi się wypowiedź sformułowana w artykule w Dzienniku Gazecie Prawnej w linkowanym na początku niniejszego tekstu.

Bezradny wobec kłopotów internautów z e-randkami jest UOKiK. Większość skarg dotyczy bowiem serwisów eDarling.pl, B2.pl i C-Date.pl – wszystkie są częściami międzynarodowych sieci i nie podlegają pod polski urząd.

Szkoda, że nie ma informacji czy jest to oficjalne stanowisko UOKiKu czy nie. A dlaczego? Czy granica coś tutaj zmienia?

Trzeba ustalićustalić czy czasem eDarling nie ma w Polsce żadnego oddziału, fili. Jeśli ma – problem z głowy – podstawy do ukarania są duże. Jeśli nie ma oddziału i wszystko robi z zagranicy… też Urząd nie jest na straconej pozycji.

Wszystko za sprawą tzw. eksterytorialnego zasięgu prawa konkurencji i konsumentów oraz bezpośredniego skutku mogącego powstawać na terytorium Rzeczpospolitej Polski.
 

Mam tutaj na myśli art. 1 ust 2 ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów z dnia 16 lutego 2007 r. (Dz.U. Nr 50, poz. 331):
2. Ustawa reguluje zasady i tryb przeciwdziałania praktykom ograniczającym konkurencję oraz praktykom naruszającym zbiorowe interesy konsumentów, a także antykonkurencyjnym koncentracjom przedsiębiorców i ich związków, jeżeli te praktyki lub koncentracje wywołują lub mogą wywoływać skutki na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej

Bez wątpienia praktyki stosowane przez eDarling są praktykami naruszającymi zbiorowe interesy konsumenta wg. art. 24 ust 2 pkt 1 i 2 (czyli stosują postanowienia umieszczone w Rejestrze o którym wspominałem wyżej oraz w Regulaminie brak rzetelnej informacji – termin 30 dni, zamiast 14 przy odstąpieniu od umowy, brak informacji co do wypowiedzenia i zwrotu kosztów etc.).

Teraz czy na podstawie art. 1 ust 2 może nasz rodzimy UOKiK karać niemieckie przedsiębiorstwo? Przyjrzyjmy się co o tym sądzi doktryna:

Zasada ta wiąże się z problemem granic jurysdykcji państwa. Zgodnie z ogólną regułą jurysdykcji terytorialnej, państwa sprawują jurysdykcję nad zdarzeniami, które mają miejsce na ich terytorium, nawet jeżeli uczestnicy tych zdarzeń są przynależnymi innego państwa (P. Saganek, Ekstraterytorialne, s. 42). Natomiast zasada ekstraterytorialności pozwala zastosować przepisy danego państwa do zachowań, które miały miejsce poza jego terytorium, ale które są odczuwalne (wywołują skutki) na terytorium tego państwa(…)
Dyskusyjna jest możliwość zastosowania przepisów OKiKU do zagranicznych przedsiębiorców lub ich związków. Mając na względzie definicję przedsiębiorcy z art. 4 pkt 1 jest to możliwe wyłącznie w przypadku akceptacji poglądów wyrażonych w uzasadnieniu wyroku SN z 10.5.2007 r. (III SK 24/06, OSNP 2008, Nr 9-10, poz. 152), zgodnie z którym dla uznania przedsiębiorcy zagranicznego za przedsiębiorcę, do którego można zastosować zakazy wynikające z komentowanej ustawy nie jest istotne, czy jest on przedsiębiorcą w rozumieniu ustawy z 2.7.2004 r. o swobodzie działalności gospodarczej (t.j. Dz.U. z 2007 r. Nr 155, poz. 1095 ze zm.), a jedynie czy "dany podmiot jest osobą fizyczną, osobą prawną lub jednostką organizacyjną i wykonuje czynności, które w świetle przepisów ustawy o działalności gospodarczej można było uznać za działalność gospodarczą".
Wynikająca z art. 1 ust. 2 OKiKU jurysdykcja Prezesa UOKiK nad zagranicznymi przedsiębiorcami naruszającymi zakazy wynikające z OKiKU może doznawać ograniczeń, w szczególności na podstawie prawa wspólnotowego. Dotyczy to przede wszystkim kompetencji do stosowania przepisów Działu IV do przedsiębiorców z innych państw członkowskich, ponieważ działanie takie może stanowić naruszenie art. 28 lub 49 TWE.

źródło:  Ustawa o ochronie konkurencji i konsumentów. Komentarz, pod red. prof. dr hab. Tadeusz Skoczny, Rok wydania: 2009; Wydawnictwo: C.H.Beck
Zasada eksterytorialności umożliwia bowiem zastosowanie prawa krajowego również w sytuacji, gdy zakazana praktyka lub koncentracja dokonana została poza granicami danego kraju, jednak jej rzeczywiste lub potencjalne skutki odczuwane są (będą) na jego terytorium. Oznacza to jednocześnie, że zasada ta pozwala na poddanie ocenie prawa krajowego (Ustawy) określonych czynności (zakazanych praktyk i koncentracji), nawet jeżeli działania te podjęte zostały przez przedsiębiorców, z których żaden – na gruncie innych przepisów prawnych – nie podlega prawu krajowemu (polskiemu) (…)
Z punktu widzenia możliwości zastosowania przepisów Ustawy nie ma znaczenia nie tylko to, że dany przedsiębiorca ma siedzibę poza granicami kraju, ale również to, że praktyka zakazana Ustawą, wywołująca skutki w Polsce, może nie naruszać przepisów prawa obcego (działanie to nie jest zakazane w kraju siedziby przedsiębiorcy)
źródło: Komentarz do ustawy z dnia 16 lutego 2007 r. o ochronie konkurencji i konsumentów (Dz.U.07.50.331), [w:] A. Stawicki (red.), E. Stawicki (red.), J. Baehr, J. Kreuger, T. Kwieciński, M. Radwański, B. Turno, A. Wędrychowska-Karpińska, A. Wiercińska-Krużewska, A. Wierciński, Ustawa o ochronie konkurencji i konsumentów. Komentarz, LEX, 2010. 
 
Jak więc widać nie ma jasnych poglądów na ten temat.. 
 
Może warto zainteresować odpowiednim UOKiK w Niemczech, czyli Bundeskartellamt ?
 
Słowem podsumowania
 
Myślę, że temat (przepraszam, za tak obszerny opis tego zagadnienia, ale nie sposób było to ując krócej, podobnie jak sprawy Pobieraczka) przedstawiłem Państwu w sposób dość przystępny. Oczywiście zapewne nie poruszyłem tutaj wszystkich możliwych zagadnień, bo do Regulaminu eDarling.pl znalazłoby się jeszcze wiele innych zastrzeń. Warto zapoznać się zresztą z opiniami użytkowników w temacie na forumprawne.org. Oddają one obraz sytuacji. 
Trzeba pamiętać, że przy takiej akcji marketingowej w internecie, telewizji – potencjalnych użytkowników jest BARDZO dużo. Często nie zdają sobie oni sprawy z zagrożenia. Dlatego przestrzegajcie ich przed tym. 
 
Nie bójcie się walczyć o swoje prawa w polskim sądzie !!
 
30, 50, 80 zł to może dla jednej osoby dużo nie jest, ale jak to pomnożymy przez parę tysięcy użytkowników to nazbiera się tego sporo. W artykule DGP ocenia się, że potencjalnych klientów może być nawet 5 mln w Polsce. Jednak to chyba lekka przesada 😉

Jeśli ten artykuł uważasz za przydatny – "wykop go" przyciskiem u góry po prawej stronie, być może pomoże innym osobom. 

 
Podziel się artykułem!
Processing your request, Please wait....