Czy przedsiębiorstwa pożyczkowe będą posiadały dostęp do BIK?

Ostatnio sporo miejsca na blogu poświęcam różnego rodzaju konsultacjom społecznym i przygotowywanym projektom ustaw, no ale jak tutaj milczeć, skoro tak dużo dzieje się w interesującej mnie tematyce. W dzisiejszym wpisie chciałbym wspomnieć o projekcie ustawy Polskiego Stronnictwa Ludowego, którego celem jest zwiększenie poziomu ochrony konsumentów w relacjach z różnego rodzaju przedsiębiorstwami finansowymi. Projekt ustawy o zmianie ustawy w nadzorze nad rynkiem finansowym i niektórych innych ustaw – tak brzmi nazwa rodzącego się aktu prawnego – ma na celu zahamowanie narastającej "spirali zadłużenia" wśród najuboższych i najbardziej zadłużonych konsumentów.

Przyjrzyjmy się podstawowym założeniom:

– Komisja Nadzoru Finansowego ma otrzymać uprawnienia do nieodpłatnego informowania w mediach publicznych oraz odpłatnego w mediach komercyjnych o zagrożeniach na rynku finansowym (w tym przestrzegania przed określonymi podmiotami, które na nim działają). Aktualnie rola informacyjna sprowadza się do prowadzenia przez ten organ Listy Ostrzeżeń Publicznych na swoich stronach, co do momentu wybuchu afery "Amber Gold" nie było dość skutecznym środkiem ostrzegawczym. Teraz wydaje mi się, że świadomość konsumencka w tym zakresie jest dużo większa; 

– przedsiębiorstwa pożyczkowe miałyby udzielać informacji w reklamach czy podlegają pod nadzór KNF-u czy też nie;

– zamierza się ujednolicić terminologię w zakresie pojęcia "oceny ryzyka kredytowego" używanego na gruncie ustawy o kredycie konsumenckich, poprzez zastąpienie go terminem "ocena zdolności kredytowej", który jest powszechnie używany np. w ustawie prawo bankowe;

– umożliwienie przedsiębiorcom pożyczkowym – określanymi w projekcie mianem "pozostali kredytodawcy"  – pozyskiwania informacji o historii kredytowej konsumenta w Biurze Informacji Kredytowej za pisemną zgodą konsumenta. Aktualnie podmioty takie jak Provident, Optima, Bocian, Vivus i setki inni mają możliwość pozyskania informacji jedynie z biur informacji gospodarczych (InfoMonitor, KRD, EFIF).

– Prezes UOKiK miałby informować KNF, jeśli nabierze podejrzeń co do naruszenia interesów konsumentów przez "pozostałych kredytodawców", którzy nie podlegają pod nadzór finansowy, a także w przypadku wydania decyzji stwierdzającej naruszenie zbiorowych interesów konsumentów w stosunku do takich podmiotów;

Jak widać projekt nowelizacji nie jest obszerny, ale również nie jest spójny, co mam nadzieję zostanie dostrzeżone po opiniowaniu przez KNF czy też Ministerstwo Finansów (przy współpracy z UOKiK).

Już przy analizie pierwszej propozycji mam pewne wątpliwości i po części zgadzam się z uwagami KRRiT, która wyraziła obawy co do zakresu możliwości zlecenia przez KNF mediom publicznym publikacji materiałów ostrzegawczych "w formie i czasie przez siebie" – czyli przez KNF – "ustalonym". Takie materiały publikowane powinny być przy współpracy z mediami, gdyż nie zawsze ramówkę można "ad hoc" zmienić. Oczywiście mam świadomość rozwagi w tym zakresie ze strony KNF, ale takie uprawnienia powinny być pomiędzy określonymi podmiotami bardziej doprecyzowane. Skoro za treść i formę odpowiadałby organ nadzorczy, to jak rozumiem publiczne media odpowiedzialności za ewentualne zniesławienia by nie ponosiły? Warte rozważenia są również pozostałe uwagi KRRiT w tym rola mediów publicznych, ich trudna sytuacja finansowa (jak rozumiem materiał puszczany byłby w paśmie reklamowym), etc.

Duży problem pojawi się na pewno przy propozycji ujednolicenia terminologii wskazanej powyżej w punkcie trzecim. Było to już przedmiotem analizy przy nowelizacji ustawy o kredycie konsumenckim. Aktualnie banki oraz SKOK-i przy udzielaniu kredytów konsumenckich badają zdolność kredytową konsumenta (art. 70 prawa bankowego), czyli indywidualną ocenę możliwości spłaty kredytu przez kredytobiorcę na określonych warunkach w umowie. Powyższe instytucje publiczne muszą wypełniać rekomendację KNF w zakresie uniemożliwiania zaciągania zobowiązań finansowych przez konsumentów posiadających negatywną historię kredytową (badają więc nie tylko jego bieżącą sytuację finansową, ale również przeszłość). Jeśli bank nie respektuje ww. rekomendacji, to może na niego zostać nałożona sankcja przez organ nadzorczy (czyli KNF).  Inaczej przedstawia się sytuacja w przypadku badania oceny ryzyka kredytowego (art. 9 ustawy o kredycie konsumenckim), która określa ryzyko podmiotu udzielającego kredytu związanego z zaangażowaniem jego kapitału w przyznawany kredyt. Obecnie brak oceny ryzyka kredytowego przez przedsiębiorstwa kredytowe podlega… karze grzywny (por. art. 138c § 1a kodeksu wykroczeń) – nie spotkałem się jeszcze z sankcjonowaniem tego typu zachowań i zapewne nigdy to nie będzie miało miejsca. Co ważne, negatywna ocena ryzyka kredytowego (obojętnie co to miałoby oznaczać i jak to wyliczać) nie stoi na przeszkodzie w przyznaniu kredytu czy też pożyczki.

Wnioskodawcy przy omawianym projekcie wychodzą z założenia – w moim nie do końca słusznego – że w przypadku ujednolicenia terminologii do konieczności badania "oceny zdolności kredytowej", firmy pożyczkowe musiałyby odmawiać udzielania kredytów/pożyczek w przypadku negatywnej oceny takiej zdolności. Pytanie tylko, jak to zrobić, skoro nie podlegają pod nadzór KNF, ani pod jego rekomendacje? Jaka sankcja spotkałaby takie podmioty jeśli udzielałyby pożyczek/kredytów, mimo negatywnej oceny zdolności kredytowej? Jeśli miałby to sankcjonować Prezes UOKiK to – w mojej ocenie – trzeba narzucić również takim podmiotom określone normy, zgodnie z którymi będzie można jednoznacznie stwierdzić czy dany konsument starający się o kredyt posiada pozytywną czy też negatywną ocenę zdolności kredytowej. Co z tego, że firma pożyczkowa zbada zdolność kredytową, jak zrobi to nierzetelnie? Nie można również zapominać, iż Prezes UOKiK interweniuje tylko, jeśli zagrożony jest zbiorowy interes konsumentów, a nie indywidualny. Na chwilę obecną nie widzę rozstrzygnięcia tego problemu w projekcie nowelizacji. 

Umożliwienie firmą pożyczkowym wglądu do bazy Biura Informacji Kredytowej oceniam co do zasady pozytywnie, jednak dlaczego w projekcie nie przewidziano procedury uzupełniania przez ww. podmioty BIK-u w przypadku udzielenie kredytu konsumenckiego? Skoro firmy pożyczkowe miałyby uzyskiwać informacje o swoich przyszłych kontrahentach, to w zamian powinny przyczynić się do tworzenia rzetelnej bazy danych. Na powyższe kwestię uwagę zwrócił Prezes NBP – mam nadzieję, że zostanie ona uwzględniona, jeśli sama idea dostępu takich podmiotów do BIK zostałaby uchwalona.

Pytanie jednak, jak będzie wyglądała zgoda konsumenta na umożliwienie pobrania informacji o nim przez firmę pożyczkową z BIK-u. Projekt przewiduje, że taka zgoda powinna zostać wyrażona na piśmie, ale nie precyzuje w jakiej to miałoby odbywać się formule. Jeśli tego ustawodawca nie doprecyzuje, to będzie to po prostu kolejne postanowienie narzucone przez przedsiębiorcę we wzorcu umowy, na które automatycznie godzi się konsument zawierając umowę (nie będzie miał możliwości wyrażenia sprzeciwy). W mojej ocenie zgoda powinna zostać wyrażona w sposób wyraźny, a nie domniemany w ramach innego oświadczenia woli (por. art. 4 ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną), np. poprzez podpis pod osobnym oświadczeniem woli z wyraźnym wskazaniem, iż jest to czynność fakultatywna i dobrowolna.

Pojawia się również problem z możliwością przetwarzania danych objętych tajemnicą bankową i bezpieczeństwem tych danych w rękach bliżej niezidentyfikowanych podmiotów, niepodlegających żadnemu nadzorowi. Firmę pożyczkową może założyć każdy, tak samo jak sklep monopolowy czy kiosk. Czy rzeczywiście takie wymogi gwarantują bezpieczeństwo przetwarzania informacji stanowiących tajemnicą bankową? Wątpię. Zwrócił na to uwagę również GIODO w ramach opiniowania projektu. Poza tym brak jest wskazania, co wnioskodawca rozumie przez pojęcie "pozostałych kredytodawców". Nie zdefiniowano podmiotów, które udzielają kredytów konsumenckich i mają posiadać dostęp do tajemnicy bankowej w ramach dostępu do BIK. 

Zupełnie nie rozumiem ostatniego postulatu, w zakresie obowiązków informacyjnych nałożonych na Prezesa UOKiK. Zakres działania ze strony KNF w stosunku do  podmiotów, które nie podlegają nadzorowi jest niewielki, jeśli nie żaden. Poza tym, dlaczego obowiązek nałożony na Prezesa UOKiK miałby dotyczyć tylko wydania decyzji na podstawie art. 26 u.o.k.i.k., ale już nie w oparciu o art. 27 (zaniechania naruszeniu) czy też 28 (zobowiązanie do zaniechania) tejże ustawy? W dwóch pozostałych przypadkach również dochodzi do naruszenia prawa, z tymże w art. 28 wystarczy samo uprawdopodobnienie tego naruszenia. 

Oczywiście powyższe uwagi to tylko niewielki odsetek tego, co można byłoby napisać o planowanej nowelizacji, ale mam na względzie, że to jest blog i tutaj przemyślenia musza być maksymalnie skonkretyzowane i nie ma miejsca na bardziej szczegółowe przedstawienie określonych kwestii. Z niecierpliwością czekam na opinię KNF i UOKiK w zakresie proponowanych zmian, gdyż to właśnie stanowisko tych podmiotów – w mojej ocenie – będzie decydujące dla końcowego kształtu tego projektu. 

Sam projekt jeszcze raczkuje (dopiero 20 lutego 2013 r. sejmowa Komisja Finansów Publicznych skierowała go do Podkomisji), ale na pewno będzie ciąg dalszy…

Podziel się artykułem!
Processing your request, Please wait....