Czy konsument bez matury może pozwać uniwersytet?

No właśnie, czy konsument, który nie zakończył z pozytywnym wynikiem egzaminu dojrzałości, może pozwać uniwersytet za stosowanie niedozwolonego postanowienia umowy do Sądu Okręgowego w Warszawie? Odpowiedzi na tak postawione pytanie należy szukać w postanowieniu Sądu Najwyższego z dnia 6 grudnia 2013 r. (sygn. I CSK 167/13) odmawiającego przyjęcia do rozpoznania skargi kasacyjnej uniwersytetu, w sprawie konsumenta, który domagał się uznania za abuzywne kilku postanowień umownych stosowanych przez pewną szkołę wyższą.

SN zinterpretował dwa ciekawe problemy:

1) czy konsument, który nie przystąpi do procesu rekrutacyjnego na studia posiada legitymacje czynną (czyli, czy może pozywać) w sprawie przeciwko szkole wyższej?

2) czy uniwersytet w ramach prowadzonych studiów niestacjonarnych ma status przedsiębiorcy oraz, czy posiada legitymację bierną (do bycia pozwanym)?

Aby odpowiedzieć na pierwsze pytanie, cofnijmy się najpierw do samego przepisy, który wskazuje na to, kto może być "powodem" w sprawach o uznanie postanowienia umowy za niedozwolone (art. 479[38] § 1 zd. 1 k.p.c.):

Powództwo w sprawach rozpoznawanych według przepisów niniejszego rozdziału może wytoczyć każdy, kto według oferty pozwanego mógłby zawrzeć z nim umowę zawierającą postanowienie, którego uznania za niedozwolone żąda się pozwem

Warto przytoczyć jeszcze art. 169 ust. 1 ustawy prawo o szkolnictwie wyższym:

Do odbywania studiów w uczelni może być dopuszczona osoba, która spełnia warunki rekrutacji ustalone przez uczelnię oraz ma:

1)   świadectwo dojrzałości – w przypadku ubiegania się o przyjęcie na studia pierwszego stopnia lub jednolite studia magisterskie;

2)   tytuł magistra, licencjata, inżyniera lub równorzędny i spełnia warunki określone na podstawie ust. 2 – w przypadku ubiegania się o przyjęcie na studia drugiego stopnia.

SN uznał, że:

Powszechnie przyjmuje się,  że abstrakcyjna kontrola wzorców umownych zakłada actio popularis, z czym łączy się szeroki zakres legitymacji czynnej. W konsekwencji wspomniany art. 169 w tym  kontekście należy rozumieć tylko tak, że legitymowany czynnie musi mieć świadectwo dojrzałości oraz spełniać inne warunki ustalone przez uczelnię, o ile  takie są. Muszą być to warunki znane przed rozpoczęciem procesu rekrutacji, np. dyplom ukończenia innych studiów, czy inne kwalifikacje, czy np. określona a priori  średnia ocen ze świadectwa maturalnego.

Nie można za taki warunek uznać  zgłoszenia się do procesu rekrutacyjnego już choćby z tego względu, że łączy się to z koniecznością poniesienia opłaty, a tymczasem model abstrakcyjnej kontroli postanowień wzorca ma pozwolić zainteresowanemu na usunięcie niedozwolonych  kosztów przed zawarciem umowy, a więc i bez ponoszenia żadnych kosztów. Co więcej, zawężanie w ten sposób zakresu legitymacji czynnej jest nie do pogodzenia z ratio legis abstrakcyjnej kontroli wzorców

Tak więc Sąd doszedł do przekonania, że legitymacja czynna jest szeroka o tyle, że nie trzeba przystępować do procesu rekrutacyjnego, aby móc pozwać uniwersytet, ale jednocześnie wskazał, że konsument, który zamierza wnieść taki pozew musi posiadać warunki, aby do takiej rekrutacji przystąpić. Akurat w tej sprawie powód maturę posiadał i sprawę wygrał, ale może to oznaczać, że konsument, który nie ma matury, nie może pozwać szkoły wyższej, gdyż nigdy nie będzie mógł z nią zawrzeć umowy. Czyli interpretacja szeroka, ale nie aż tak obszerna, aby obejmowała wszystkich konsumentów. Oznacza to, że jeżeli nie masz matury albo słabo na niej wypadłeś (a uczelnia jako warunek przystąpienia do rekrutacji wymaga określonej średniej ocen) – nie możesz pozwać tej uczelni 🙂 Ciekawe rozwiązanie…

Drugie zagadnienie jest również bardzo interesujące, gdyż SN wskazał, że nie trzeba być przedsiębiorcą w rozumieniu ustawy o swobodzie działalności gospodarczej, aby uznać, że podmiot posiada legitymację bierną i może być przez to pozwany przed SOKiK w ramach postępowania o uznanie postanowienia umownego za niedozwolone. W przypadku uczelni wystarczające jest wykazanie, że prowdzi studia dla celów zarobkowych i nie trzeba wysilać się, aby udowodnić jej statusu przedsiębiorcy. 

W tym kontekście warto odnieść się jeszcze do argumentacji sądów niższej instancji w tej sprawie (por. wyrok Sądu Apelacyjnego z dnia 7 września 2012 r., sygn. VI ACa 418/12 oraz wyrok SOKiK z dnia 17 stycznia 2012 r. sygn. XVII Amc 4992/11) w których wskazano, że:

interpretacji pojęcia działalności gospodarczej na gruncie cywilistyki trzeba dokonywać w aspekcie konkretnego stanu faktycznego i w powiązaniu z całokształtem stanu normatywnego, przy uwzględnieniu także racji ekonomicznych oraz dyrektyw semantycznych

Zgadzam się z tym poglądem. Jest to o tyle istotne, że jeżeli uznać, że legitymację bierną ma tylko przedsiębiorca w rozumieniu u.s.d.g., to wynikałoby z tego, że o ile nie może być on pozwanym w tej sprawie, to mimo wszystko taki podmiot mógłby być stroną postępowania przed Prezesem UOKiK w związku ze stosowaniem postanowienia umownego, które jest tożsame z wpisaną już klauzulą do rejestru (art. 24 ust. 2 pkt 1 u.o.k.i.k.). Byłoby to możliwe dlatego, że ustawa o ochronie konkurencji i konsumentów posiada chyba najszerszą definicję "przedsiębiorcy" w polskim ustawodawstwie (art. 4 pkt 1 u.o.k.i.k.), w którą bez najmniejszych wątpliwości wpisywałby się każdy uniwersytet. Takie rozróżnienie nie byłoby uzasadnione. 

Podziel się artykułem!
Processing your request, Please wait....