Banki i ich odpłatne zaświadczenia w wygórowanej wysokości

W czwartek w Gazecie Wyborczej ukazał się artykuł "Polskie banki tuczą się na prowizjach", w którym wskazuje się na olbrzymie dochody osiągnięte przez instytucje finansowe w 2012 r. Przyznam, że mnie to nie dziwi ponieważ podstawowy portfel banku oprócz odsetek za pożyczony kapitał, skutecznie wspomagają wysokie wpływy za różnego rodzaju prowizje czy też opłaty dodatkowe naliczane w trakcie trwania umowy. W tym wpisie chciałbym jednak wskazać, iż – wbrew pozorom – konsument nie jest bezbronny w narzuceniu przez banki opłat za różnego rodzaju czynności, w tym wydawanie zaświadczeń, zestawień, podsumowań.

Jako przykład w artykule (autorstwa M. Samcika, który prowadzi bloga Subiektywnie o finansach, gdzie również opisuje ten proceder) przywołuje się opłatę za zaświadczenia wydawane przez banki dla klientów korzystających ze "starej ulgi odsetkowej". Jak wynika z relacji, kredytobiorca zaciągając w latach 2002-2006 kredyt hipoteczny, może dzisiaj odliczyć sobie od dochodu część odsetek. Aby to zrobić musi uzyskać od banku zaświadczenie, ile w danym roku uregulował odsetek w ramach spłacanych rat, a ile stanowiła reszta, czyli spłacany kapitał. Jak się domyślacie zaświadczenie nie jest tanie i kosztuje np. w Nordea Bank – bagatela – 100 zł (już raz jej się dostało na blogu za wygórowane opłaty likwidacyjne), w BPH – 30 zł, Multibank – 40 zł. Mały cytat:

Z tytułu odliczenia podatkowego uzyskam w tym roku 178,40 zł, po zapłaceniu prowizji dla banku zostaje mi 78,40 zł. Czy ulga odsetkowa miała ulżyć kredytobiorcy, czy pomnażać zyski bankom? – pyta zdenerwowana czytelniczka. I pokazuje skan zaświadczenia, z którego jasno wynika, że w całym zeszłym roku zapłaciła niecałe 900 zł odsetek i że z tytułu wydania zaświadczenia bank jest zmuszony policzyć sobie 100 zł.

Przyjrzyjmy się więc opłacie pobieranej przez Nordea Polska w wysokości 100 zł. Zgodnie z Tabelą Opłat i Prowizji (Limit hipoteczny NORDEA KOMFORT):

Opłata za wystawienie na wniosek klienta dokumentów sporządzanych przez bank na podstawie dokumentacji kredytowej i ksiąg banku – od 100 do 300 zł

Czy powyższe postanowienie ukształtowane jest prawidłowo? W moim przekonaniu – nie. SOKiK, jak również Sąd Apelacyjny w Warszawie wielokrotnie powtarzały, iż opłaty ustanawiane przez przedsiębiorcę, a następnie pobierane od konsumentów w trakcie trwania umowy powinny odpowiadać rzeczywistym kosztom, jakie ponosi przedsiębiorca z tytułu dokonania określonych czynności. Jeśli przyjąć, że takie zaświadczenie to zazwyczaj 2-3 zdania, a sprawdzenie tego zajmuje dosłownie chwilę to wskazana opłata – nawet w dolnych granicach czyli 100 zł – może zostać uznana za zbyt wygórowaną.

Warto jeszcze zwrócić uwagę na to, że opłata została ustanowiona w formie widełek "100-300 zł". Konsument nie wie ile zapłaci ostatecznie za wniosek, od czego zależy tak ustanowiona, zryczałtowana opłata. Brak jest więc obiektywnych przesłanek umożliwiających konsumentowi zweryfikowanie decyzji przedsiębiorcy, w zakresie obciążenia go opłatą za wystawiony wniosek. 

Podsumowując, w mojej ocenie tak uregulowana opłata może stanowić naruszenie dobrych obyczajów poprzez nadużywanie przez przedsiębiorcę uprzywilejowanej pozycji w stosunku do konsumenta, naruszenie równowagi stron oraz zasady uczciwości kontraktowej. Brak precyzji w sformułowaniu treści analizowanej klauzuli, arbitralność w kształtowaniu wysokości opłaty oraz zbyt wygórowana, zryczałtowana jej wysokość sprawiają, iż takie postanowienie może zostać uznane przez SOKiK – w kontroli abstrakcyjnej – za abuzywne. Nie ma przy tym znaczenia, że konsument godził się na taką opłatę w momencie zawarcia umowy (opinie typu "jak jemu nie pasowało, to mógł nie podpisywać" nie mają sensu). Tak właśnie działa kontrola wzorca umownego, który jest konsumentowi przedkładany do podpisu i nie ma on – co do zasady – realnego wpływu na jego treść. Określone zapisy można kwestionować nawet po zawarciu umowy!

Co w takim wypadku powinien zrobić konsument? Skierować pismo do banku z żądaniem usunięcie klauzuli i niepobieranie opłat, a w przypadku braku reakcji lub decyzji negatywnej może złożyć pozew do Sądu Okręgowego w Warszawie (czyli SOKiK). Po uprawomocnieniu się pozytywnego dla konsumenta wyroku, można teraz bez problemu dochodzić roszczeń o zwrot opłaty od banku. Zdaję sobie sprawę, że łatwo jest to opisać, trudniej zrobić – ale nie jest to w praktyce takie skomplikowane. 

Dla zainteresowanych tym tematem polecam również artykuł: Opłaty windykacyjne nie mogą być dowolne.

Podziel się artykułem!
Processing your request, Please wait....